17 sierpnia 2012

Dziś nie o książkach... ale o moich filcowankach

Gdy jest deszczowa aura i gdy oczy bolą od czytania, kobieta zabiera się do filcowania:) 
To jest debiut. Pierwsza w życiu wykonana przeze mnie biżuteria...

15 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ufff, cieszę się, że się podobają. Jako debiutantka w tej materii jestem ciekawa opinii.:)

      Usuń
    2. Bardzo się podobają:)

      Usuń
  2. Bardzo ładne i fajne kolorki.
    Też ostatnio byłam na kursie filcowania i patchworku, szycie bardziej mi leży bo filcowanie to mokra robota :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Do tej mokrej roboty jako miejsce wybrałam sobie balkon (w bloku). Sąsiedzi przeważnie wtedy w pracy byli;)

      Usuń
  3. fajne, ładnie by wyglądały jako dodatki do torebek
    zapraszam w wolnej chwili do siebie
    http://mieedzykartkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do torebek jak najbardziej. Z filcu można wiele wspaniałych ozdób wykonać. Dziękuję za wizytę i zapraszam ponownie, choć pragnę zwrócić uwagę, że to jednak blog o książkach i czytaniu, a nie rękodzielnictwie.:)

      Usuń
  4. Oj jak pięknie:) Pierwsze samodzielnie wykonana biżuteria pierwsza klasa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Prawdziwą satysfakcję czuje człowiek po takim twórczym zajęciu.

      Usuń
  5. O widzę, że masz owocny czas urlopowy :-) super, bo to znaczy, że zapomniałaś o naszym codziennym "miejscu przeznaczenia" ;-)) Ja zaczęłam wczoraj urlopowanie, więc nasz pokój opustoszał ;-) Filcowanki super! Akurat na prezenty świąteczne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę ci super relaksującego urlopu! Będę czekała na pokaz twoich wytworów, bo z pewnością też trochę "pofilcujesz" w czasie urlopu.;) Jeszcze zamierzam trochę filcowanek zrobić na prezenty właśnie. Znajome mamy robiły jej dziś zdjęcia telefonami komórkowymi, taką furorę zrobił jeden z powyższych naszyjników, który założyła.:)

      Usuń
    2. Beatko, ja to łapię sto srok za ogon ;-) więc teraz bawię się papierową wikliną. A niespodzianka czeka w twojej szufladzie ;-) ale dobrze, że przypomniałaś, zaraz dopakuję wełnę i folię bąbelkową, może coś zroluję ;-)

      Usuń
    3. Papierowa wiklina brzmi obiecująco:)
      Uwielbiam niespodzianki! Dzięki wielkie! Dzięki tobie jednak miły będzie dla mnie powrót z urlopu;)

      Usuń
  6. Bohaterki Jane Austen haftowały parawany osłaniające delikatną cerę przed żarem kominka :) Robótki ręczne i literatura idą w parze, bez dwóch zdań. Można by się pokusić o poszukiwanie takich wątków.
    Jest satysfakcja, gdy coś się własnoręcznie potrafi wykonać.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna aluzja:) Całkiem niedawno oglądałam film o Jane Austen:)

      Usuń

Drogi Czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza. Niestety nie zawsze jestem w stanie szybko odpowiedzieć. Proszę zatem o cierpliwość.