17 marca 2017

Ukazały się wspomnienia Feliksa Trusiewicza - wybitnego pisarza rodem z Wołynia

Dotarła dziś do mnie niezwykła przesyłka z Wrocławia! Od znakomitego pisarza rodem z Wołynia - Pana Feliksa Trusiewicza. Odkrycie jego powieści było w moim czytelniczym życiu jednym z największych i ubogacających przeżyć lekturowych. W tym roku ukazała się autobiograficzna książka, w której "urodzony u zarania niepodległości Drugiej Rzeczypospolitej" pisarz opowiedział o ścieżkach swojego długiego i niewątpliwie barwnego życia. W liście autor wspomniał, że to jego ostatnia książka... Mam nadzieję, że jednak nie... Że opowie nam jeszcze o krainie swojego dzieciństwa i młodości, o swojej/naszej polskiej - kresowej Atlantydzie... 

We Słowie wstępnym bardzo ciepło i obszernie Pan Feliks Trusiewicz napisał o mojej skromnej osobie i blogu... Nie wiem, czy zasłużenie... Ślicznie dziękuję za wszystko! Za książki z pięknymi dedykacjami, za słoiki z pysznym miodem, za uważne czytanie moich czytelniczych refleksji, za pamięć i mejle (tak! Pan Feliks, mimo zaawansowanego wieku, pisze mejle! I to jakie wspaniałe!). Jestem dumna, że Pana znam, że odkryłam Pana wyjątkową twórczość.















 PS. Pan Feliks Trusiewicz zauważył, że zmieniłam wystrój bloga, że "jest inny, ale nie mniej piękny, a nawet bardziej ożywiony". Ucieszyłam się tą opinią.

Pomyślałam, żeby zrobić na blogu więcej przestrzeni, "oddechu", tak, żeby lepiej się czytało, a sąsiedzkie elementy nie rozpraszały. Mam nadzieję, że mojego małemu, ale wiernemu gronu odwiedzających blog, ta zmiana przypadła do gustu? Czy wystrój jest bardziej przyjazny dla oka? Proszę o Wasze sygnały i opinie! Dziękuję.








1 marca 2017

Cytat na Popielec z arcypowieści Władysława S. Reymonta



Jezu, bądź nam grzesznym miłościwy! Jezu!

O dolo człowiekowa, dolo nieustępliwa!

A cóże są te wszystkie znojne trudy? Cóże ten żywot człowieczy, co jako śniegi spływa bez śladu, że o nim nawet dzieci rodzone nie przypomną?

Żałością jeno, płakaniem jeno, cierzpieniem jeno…

I cóże są one szczęśliwości, dobroście, nadzieje?

Czczym dymem, próchnicą, mamidłem i zgoła niczym…

A cóżeś to ty sam, człowieku, który się puszysz, a dmiesz, a wynosisz hardo ponad wszelkie stworzenie?


Tym wiatrem jeno jesteś, co nie wiada, skąd przychodzi, nie wiada, po co się miecie, i nie wiada, kaj się rozwiewa…

I ty się masz panem wszystkiego świata, człowieku?…

A bych ci kto raje dawał — opuścić je musisz.

Bych ci kto wszystkie moce dawał — śmierć ci je wydrze.

Bych ci kto rozum przyznał największy — próchnem ostaniesz.

I nie przemożesz doli, mizeroto, nie przezwyciężysz śmierci, nie…

Boś ano bezbronny, słaby i płony jako ten listeczek, którym wiater żenie po świecie.

Boś ano, człowieku, w pazurach śmierci, jako ten ptaszek z gniazda podebrany, co se piuka radośnie, trzepoce, przyśpiewuje, a nie wie, że go wnet zdradna ręka przydusi za gardziel i lubego żywota zbawi.

O duszo, po cóż dźwigasz człowieczego trupa, po co?

(…) jedyna człowiekowa dufność w Panajezusowej łasce, a jedyna ucieczka duszy w Jego świętym miłosierdziu.