29 maja 2012

"Czytaj to, co chcesz czytać, ale nie omijaj klasyków" czyli kanon prof. Jana Tomkowskiego

Czytaj to, co chcesz czytać, ale nie omijaj klasyków.
Jan Tomkowski, Zamieszkać w Bibliotece, Wydawnictwo dom na wsi, Ossa 2004, s. 53.





Wczoraj po pracy wstąpiłam do biblioteki. Wpadła mi w ręce cudowna książeczka, którą od dawna chciałam przeczytać. Z pewnością wielu z Was jest już po lekturze tej uroczej publikacji. Nie będę jej dziś recenzować, ponieważ dopiero co zaczęłam smakować w zamieszczonych w niej esejach na temat przygody, jaką jest czytanie. Naturalnie chcę ją mieć w swoim antykwariacie na własność i już ją sobie zamówiłam w księgarni internetowej. Dlaczego zatem o niej wspominam? Profesorowi Janowi Tomkowskiemu udało się bowiem rozbudzić we mnie pragnienie powrotu do klasyki... W jednym z tekstów podał swoją złotą dwudziestkę, czyli zaprojektował maleńką biblioteczkę dla czytelnika żyjącego w XXI wieku. Ułożył listę dwudziestu książek napisanych w XX wieku, bez których ludzkość byłaby niewątliwie uboższa, które trzeba koniecznie w naszym krótkim życiu przeczytać.

28 maja 2012

Dziś moja kolekcja autografów się powiększyła!

Dedykacja od Bronisława Wildsteina "odciśnięta" na powieści z 2008 roku pt. Dolina nicości







Bronisław Wildstein czyta swoją ostatnią powieść Czas niedokonany w zabytkowym kapitularzu klasztoru oo. Dominikanów w Krakowie.
Dzisiejsze spotkanie przebiegało w niezwykle sympatycznej atmosferze,  Organizatorem byli twórcy krakowskiego projektu  promującego czytelnictwo Szkoła Czytania.
Pisarz został po spotkaniu nagrodzony gromkimi brawami przez zaskakująco licznie zgromadzonych krakowian.





A to ja:) Kapitalny portret szczęśliwego, obłowionego książkami czytelnika, prawda?;) Autorem tej ilustracji jest Walter Moers, a pochodzi z jego książki o książkach, którą teraz czytam: Miasta Śniących Książek. W następnej kolejności mam zamiar sięgnąć po wzbogaconą autografem powieść Wildsteina. Przyznam szczerze, że nie czytałam żadnej z jego książek, choć myśl o lekturze jednej z powieści kołatała w mojej czytelniczej głowie od dawna.








24 maja 2012

Wielki Antykwariat, czyli kup Pan książkę!

Kolektyw miejski NOWE USTA wraz z Piwnicą pod Baranami oraz warszawską fundacją XIX Dzielnica zapraszają na Wielkie Święto Książek! 


Wielki Antykwariat po raz pierwszy w Krakowie!!!


2.06.2012. - warsztaty z rzeźby książki w galerii sztuki ONAMATO (Bracka 7/4, II piętro). W godzinach od 15.00 do 17.30 prowadząca – Ania Juszczak (Pracownia Książki ASP) będzie uczyć wydawało by się trudnej sztuki pop – upu. Tego samego dnia w ramach Wielkiego Antykwariatu odbędzie się Piknik Literacki z okazji Dnia Dziecka w ogrodach wydawnictwa Znak (ul. Kościuszki 37). Rodzice mogą przyjść z pociechami w godzinach od 11 do 15 na konkursy z nagrodami, przekaźnik książkowy czy gry i zabawy z krakowską Famigą. Dzień zamknie koncert krakowskiego zespołu DOBROBYT w galerii ONAMATO (bilety 15zł/10zł*).

3.06.2012. - oglądanie, dotykanie, przeglądanie, wąchanie, głaskanie, podziwianie i oczywiście kupowanie książek, jakie do Piwnicy sprowadzą antykwariusze i bukiniści Królewskiego Miasta Kraków (wstęp 3zł).
Do kupienia beletrystyka, książki historyczne, o sztuce, biografie, płyty winylowe, stare fotografie i pocztówki.
Podczas Wielkiego Antykwariatu będzie prowadzona zbiórka książek, które później wejdą w skład Biblioteki Piwnicy.
Wielki Antykwariat uświetni KONCERT ARTYSTÓW PIWNICY & PRZYJACIÓŁ pod opieką pana Rafała Jędrzejczyka, serdecznie zapraszamy! Koncert w PIWNICY wystartuje o 20.30

*Podczas koncertu DOBROBYTU będzie prowadzona zbiórka książek dziecięcych dla lokalnego przedszkola; z przekazaną książką bilet 10zł.


PROGRAM W SKRÓCIE


Dzień I 02.06
Piknik Literacki z okazji Dnia Dziecka
godz. 11.00 – 15.00 Ogrody Wydawnictwa Znak, ul. Kościuszki 37

Warsztaty: „Nietypowa forma książki / podstawy pop-upu” prowadzone przez Anie Juszczak z Pracowni Książki ASP
godz. 15.00 - 17.30, Galeria Onamato, ul. Bracka 7/4, II piętro

Koncert: „Dobrobyt dla dorosłych”
godz. 19.30, Galeria Onamato, ul. Bracka 7/4, II piętro

Dzień II 03.06
„Wielki Antykwariat czy Kup Pan Książkę w Piwnicy pod Baranami” (wstęp 3zł)
godz. 12.00-19.00, Piwnica pod Baranami, Rynek Główny 27

Koncert w Piwnicy pod Baranami
godz. 20.30, Piwnica pod Baranami, Rynek Główny 27

















14 maja 2012

Krakowskie spotkanie z Tomasem Tranströmerem

W chłodny majowy dzień odwiedził Kraków laureat Nagrody Nobla Tomas Tranströmer. Na zorganizowany przez Wydawnictwo a5 (z okazji premiery tomu Wiersze i proza 1954-2004) wieczór jego poezji przybyło liczne grono miłośników literatury. Zwyczajnych mieszkańców  stolicy Małopolski reprezentowałam między innymi ja, natomiast elita artystyczna i naukowa grodu królewskiego także miała swoich licznych przedstawicieli. Dostrzegłam bowiem choćby poetów Józefa Barana i Wojciecha Bonowicza, a także miłoszologów, herbertologów oraz przyjaciółkę Szymborskiej Teresę Walas...  W tak doborowym towarzystwie słuchałam zajmująco prowadzonej rozmowy Leonarda Neugera i i Magdaleny Wasilewskiej-Chmury - tłumaczy i znawców poezji noblisty, a także muzyki fortepianowej w wykonaniu szwedzkiego poety, utrwalonej na nagraniach i z nich odtworzonej. 

Poeta z żoną po zakończeniu spotkania
Zdjęcie nie najlepszej jakości... Wybaczcie, ale mam amatorski sprzęt i w ogóle jestem kiepskim fotografem...
Moje cenne nabytki...

Tę fotografię wręczano jako upominek przy zakupie tomu. Autorką zdjecia jest Joanna Helander, a wydano je, jak pisze na odwrocie,  z okazji jego ukazania się. Wyjątkowo pięknie wydana książka zawiera wszystkie wiersze, które szwedzki poeta opublikował w tomach poetyckich w latach 1954-2004, a także prozę wspomnieniową

Poetów dwóch wspaniałych... dzieli się wrażeniami po zakończeniu wieczoru zorganizowanego na cześć równie znakomitego poety...

Ryszard Krynicki przeczytał między innymi wiersz pt. Tory, a Adam Zagajewski, opowiadając o swoim osobistym spotkaniu z poezją Tranströmera, podkreślił jej wymiar kontemplacyjny. Przeczytał utwór zaczynający się od słów: Było to przed epoką masztów radiowych... (pochodzący z tomika Morza bałtyckie, który ukazał się w 1974 roku)





Wieczór poezji szwedzkiego noblisty odbył się w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha ustyuowanym naprzeciwko Wawelu



Wiersze Tomasa Tranströmera postanowiłam zilustrować moimi zdjęciami wykonanymi w czasie zeszłotygodniowego odpoczynku na rajskiej wysepce, która znajduje się w centrum Krakowa, czyli w Ogrodzie Botanicznym


Półgotowe niebo


Beznadzieja przerywa swój bieg.
Lęk przerywa swój bieg.
Sęp przerywa swój lot.


Gorliwe światło wycieka,
nawet duchy pociągają po łyczku.


I ukazują się nasze malowidła
nasze czerwone zwierzaki lodowcowej pracowni.

Wszystko zaczyna się rozglądać.
Idziemy setkami w słońcu.


Każdy człowiek to półotwarte drzwi
prowadzące do jednego pokoju dla wszystkich.


Niekończące się pola pod nami.

Woda błyszczy wśród drzew.

Jezioro jest oknem na ziemię.


(tłum. Leonard Neuger)



Tajemnice w drodze



Światło dnia padło na twarz śpiącego.
Począł śnić intensywniej
lecz się nie obudził.




Mrok padł na twarz idącego
wśród tłumu, w ostrych


niecierpliwych
promieniach słońca.



Nagle pociemniało jak podczas ulewy.
Znalazłem się w pokoju, który mieścił wszystkie chwile -
muzeum motyli.



A jednak słońce tak ostre jak przedtem.
Jego niecierpliwe pędzle malowały świat




(tłum. M. Wasilewska-Chmura)





13 maja 2012

Wojna widziana i słyszana przez małego chłopca

Powstanie trwało już od trzech tygodni. Uciekinierzy opowiadali o walkach w środku Warszawy. Wchodziliśmy na dachy najwyższych kamienic i patrzyliśmy na kłęby dymu. Wiatr przynosił czarne chmury, słodki swąd albo zapach palącego się asfaltu. Jak stado wron nadlatywały spopielone kartki, niektóre jeszcze się tliły. Przy dotknięciu rozpadały się, ale nim spadły na ziemię, można było odczytać staroświeckie litery. Paliła się Biblioteka Narodowa.

Wojciech Albiński, Achtung! Banditen!, W.A.B., Warszawa 2009, s. 108.

      Wojciech Albiński jest krajanem i rówieśnikiem Marka Nowakowskiego. Obydwaj prozaicy pochodzą z Włoch, dziś dzielnicy Warszawy, ale dawniej było to miasteczko oddzielone administracyjnie od stolicy. Po latach znany pisarz tak wspominał kolegę:


    Był chłopcem powściągliwym, dobrze wychowanym. [...] Żywioł codzienności, który nas otaczał, interesował go znacznie mniej od książek. Unikał drastyczności, wulgarnych słów i nie bratał się z węglarzami (Marek Nowakowski, Historia niezwykłego debiutu, słowo wstępne do książki Wojciecha Albińskiego Kalahari).

      Autor Księcia Nocy wspomina ciepło i zarazem z nutką ironii Albińskiego także w swojej ostatniej (zrecenzowanej przeze mnie niedawno) książce pt. Pióro. Autobiografia literacka:

Podpatrywałem ich z ukrycia [w kawiarni Stylowej]. Pisanie dziwnie mnie elektryzowało. Poeci. Tak sobie powtarzałem to słowo. Bywał z nimi kolega z Włoch, absolwent gimnazjum Górskiego, student geodezji na politechnice, Wojciech Albiński. Uważałem go za lalusia, maminsynka; we Włochach wyśmiewany z powodu czapki, ci od „Górala” nosili rondle na wzór kepi francuskiego wojska. Wojtek Albiński brał udział w zakładaniu pierwszej, prywatnej „Współczesności”. Coś publikował, felietony, próbki prozy, wiersze. Spotykałem go w EKD dowożącej do miasta. Wtedy byłem przed drukiem pierwszego opowiadania w „Kulturze”.


Zdjęcie zapożyczone ze strony wyd. W.A.B
    
Wojciech Albiński to jedna z najbardziej intrygujących postaci najnowszej literatury polskiej. W jednym z wywiadów wyznał:

Żyję tylko dlatego, że mieszkałem z rodzicami pięćset metrów od granicy miasta Warszawy – we Włochach. Niemieccy żołnierze, którzy w Warszawie strzelali do banditen, jak nazywali powstańców, plądrowali mieszkania po wypędzonych warszawiakach i dawali wolną rękę Kałmukom masowo gwałcącym kobiety, u nas byli karnymi żołnierzami i spokojnymi Niemcami (Wszystkie wędrówki świata, „Tygodnik Powszechny”, 10 stycznia 2010 roku).

      Wojciech Albiński urodził się w 1935 w rodzinie Wacława Dominika Albińskiego, prawnika pracującego w Ministerstwie Komunikacji, i Janiny z Mazowieckich. Z wykształcenia jest geodetą. W Polsce mierzył pegeery. W 1963 roku wyjechał z żoną Wandą fiacikiem na wycieczkę do Paryża.  Droga wiodła przez Norymbergę. Z tej wycieczki na Zachód Albiński już nie wrócił do Polski w okresie PRL-u (w obawie, że esbecja nie wypuści go z kraju, nie przyjechał na pogrzeb swojej matki, która zmarła w 1985 roku). Zamieszkał z żoną w Genewie, gdzie podjął pracę w biurze geodezyjnym. W stolicy Szwajcarii codziennie mijał pensjonat na Champel z tablicą upamiętniającą pobyt Josepha Conrada. W archiwum firmy znalazł mapy sporządzone wiek wcześniej przez inż. Stryjeńskiego, oficera, który wyemigrował po upadku powstania listopadowego. Na pozostawione przez Polaka kamienie graniczne Albiński natrafiał w podgenewskich winnicach. W 1969 roku przeniósł się do stolicy Botswany, Gaborone. Wkrótce doleciała do niego żona z trzymiesięcznym synem. W podróż do Afryki zabrał ze sobą powieści Conrada. Odtąd związany jest z kontynentem afrykańskim. Jest twórcą pierwszych map Kalahari. Legenda głosi, że tygodniami siedział na pustyni, przed namiotem, i czytał Prousta. W jednym z wywiadów potwierdził to. Dziś mieszka w Johannesburgu i Warszawie.
        Debiutował po sześćdziesiątce książką Kalahari, która otrzymała Nagrodę Literacką im. Józefa Mackiewicza i była nominowana między innymi do Nagrody Nike. Zebrane w niej opowiadania oparte są na doświadczeniach czterdziestoletniego pobytu w Afryce. W następnych latach wydał kolejne zbiory „opowiadań afrykańskich”: Królestwo potrzebuje kata, Antylopa szuka myśliwego, Lidia z Kamerunu, a w tym roku: Sovieto, my love, a także jedną  osobliwą w jego dorobku, będącą swoistym powrotem pisarza  do dzieciństwa, które przypadło na czas okrutnej wojny.

10 maja 2012

OTAGowana

Zaatakował mnie wirus. Wirus ten nazywa się TAG i zaraża kolejnych książkowych blogerów. Z niemałym zdumieniem obserwowałam jego szybkie rozprzestrzenianie się… No i stało się.  Padłam jego ofiarą... W ramach reakcji obronnej muszę podjąć walkę. A niech tam!

ZASADY

1. Każda oTAGowana osoba ma za zadanie odpowiedzieć na 11 pytań zadanych przez "Taggera" na swoim blogu.
2. Po udzieleniu odpowiedzi na zadane pytania, wybierasz i wymieniasz kolejnych 11 osób do oTAGowania.
3. Tworzysz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w TAGu zapisując je w swoim poście.
4. Nie oznaczaj oTAGowanych już osób.
5. Poinformuj oTAGowane przez Ciebie osoby o tym, że zostały zaproszone do zabawy.



5 maja 2012

Wir życia i pióro

Studia całkowicie straciły sens. Goły, odpychający przymus i nic więcej. Tym bardziej łapczywie rzucałem się w wir życia. […] Otaczał mnie kalejdoskop zmiennych ludzi, zbuntowanych, przegranych albo walczących po swojemu, żyjących na obrzeżach oficjalnej rzeczywistości. Szczególnie przyciągali drastycznością postaw wykolejeńcy, awanturnicy, mitotwórcy. Tacy, którzy na przekór wszystkim stwarzali sobie wolną przestrzeń, byli panami swego losu. […] Oni dodawali otuchy. Nie byłem samotny. Tak samo jak oni błąkałem się i nigdzie nie mogłem znaleźć miejsca. Ale miałem pewną przewagę. Posiadłem narzędzie do utrwalania całego tego tumultu. […] Trzymam w ręku pióro, przygotowałem papier. Oto tak uzbrojony ruszam na podbój czegoś nieznanego.

Marek Nowakowski, Pióro..., Iskry, Warszawa 2012, s. 35.


Pióro. Autobiografia literacka to najbardziej osobista książka w całym dorobku Marka Nowakowskiego. Pisarz za sprawą tej publikacji bardzo mocno się odsłania i pozwala się poznać od zupełnie dotąd nieznanej strony. Po 1989 roku opublikował kilka książek o charakterze wspomnieniowym (cykle pt. Powidoki, Nekropolis), w których starał się „przedrzeć przez mgłę niepamięci”, jednak w żadnej z nich nie napisał aż tyle o sobie i najważniejszym szlaku swojego życia, czyli literackim. Przyjęta przez niego pojemniejsza forma prozatorska  – autobiografii  – pozwoliła Nowakowskiemu zsyntetyzować rozproszone w różnych utworach (autotematycznych i mających charakter nostalgicznych powrotów do dawnej Warszawy) wspomnienia, doświadczenia, obserwacje.
     Świadomie używam słowo „szlak”, ponieważ autor Benka Kwiaciarza jest rasowym perypatetykiem, niezmordowanym piechurem. To właśnie od tego rozpoczęła się próba wejścia do literackiego parnasu – od szczeniackich wędrówek po ciemnych zaułkach i zakazanych rewirach powojennej Warszawy w poszukiwaniu enklaw wolności. Buszował tam, gdzie mógł chłonąć życie wszystkimi zmysłami. W tym tkwi źródło jego młodzieńczego wyboru: zostania pisarzem.

2 maja 2012

Jak spędzić maj w Krakowie z pisarzami i poetami?




Ktoś powiedział, iż ludzie na świecie dzielą się na dwie kategorie: na jednych reagujemy zawołaniem: "Och, świetnie!", spotkanie z innymi powoduje krótkie: "O, do licha!"
 Jonathan Carroll
Upiorna dłoń



"Och, świetnie!" Tylu literatów przyjeżdża w maju do Krakowa! Dziś pragnę podpowiedzieć mieszkańcom grodu wawelskiego i turystom, kiedy i gdzie mogą spotkać pisarzy, poetów i reporterów, których warto posłuchać, porozmawiać z nimi lub po prostu zdobyć autograf. Takie spotkania zawsze, używając języka duchownych, ubogacają umysł i serca miłośników książek.

Kobieta, która wyszła za chmurę

SPOTKANIE Z JONATHANEM CAROLLEM 


KRAKÓW
11 maja
 (piątek), godz. 18:00-19.30
Empik Megastore

Rynek Główny 5









projekt okładki Joanna Rusinek

SPOTKANIE Z NOBLISTĄ
TOMASEM TRANSTROMEREM 


KRAKÓW
14 maja
 (poniedziałek), godz. 18.00
Muzeum Sztuki i Technika Japońskiej Manggha
 
ul. M. Konopnickiej 26








SPOTKANIE Z COLINEM THUBRONEM


KRAKÓW
16 maja
 (środa), godz. 18:00
Księgarnia Pod Globusem

ul. Długa 1
Spotkanie poprowadzi Marcin Wilk











ŚLADAMI ADAMA MICKIEWICZA
20 maja 2012, niedziela, godz. 16:00

Spotkanie literackie będące podsumowaniem wyjątkowej podróży literackiej nawiązującej do życia i twórczości Adama Mickiewicza.
Gośćmi polskiej odsłony wydarzenia będą: Adam Zagajewski, Lina Edkahl, Anneli Jordahl, Sara Lundberg, Maryia Martysevich oraz Ales Razanau. Ważnym elementem będzie prezentacja wystawy pt. „Białoruskie Dni Literatury”. Spotkanie odbędzie się w Nordic House, ul. Św. Anny 5 w Krakowie.
Moderacja: Jerzy Illg
Więcej informacji na: www.belaruslitteratur.blogspot.se

Wstęp wolny












SPOTKANIE Z ANDRZEJEM DYBCZAKIEM


KRAKÓW
29 maja 
(wtorek), godz. 18:00
Księgarnia Pod Globusem

ul. Długa 1
Spotkanie poprowadzi Małgorzata Nocuń



21 kwietnia 2012

Smoleńsk 2010 w powieści Martyny Ochnik

Bo jeśli nawet wobec śmierci zapanuje kłamstwo, to jaki jest sens upierać się przy prawdzie za życia?


Takie pytanie skieruje do przyjaciela – przejęta z powodu dopiero co usłyszanej wiadomości o wątpliwym sposobie wykonania identyfikacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej – babcia jednego z bohaterów, trzydziestoletniego Maćka, który  pragnie wyjechać „z tego pieprzonego kraiku”, jak w ferworze nazwie on Polskę. Mężczyzna ma do polityki awersję, irytuje go „ten cały syf, ten Kaczor żywy i martwy, te krzyże, te powstania, klęski”. O swojej decyzji informuje rodzinę w trakcie wigilijnej kolacji, między innymi oznajmiając, ku wielkiemu oburzeniu babci – pani Aleksandry, że „nie widzi dla siebie miejsca w tym kraju” i że „nie ma zamiaru niczego robić dla… Polski”. Postawa Maćka zmusza jego zgorzkniałego i zamkniętego w sobie ojca do odbycia pierwszej szczerej rozmowy z synem o swoich życiowych wyborach  i okresie zaangażowania w walkę z komunizmem.

Dzięki niemałej galerii postaci (aluzje do rzeczywistych osób, a także sytuacji, są nadto wyraźne) jawi się nam bogactwo zachowań, światopoglądów, emocji i spekulacji związanych z katastrofą smoleńską. Mamy nawet do czynienia ze zbyt wielką ich obfitością, przyprawiającą o zawrót głowy, co niewątpliwie wynika z tego, że to tragiczne wydarzenie wciąż owiane jest tajemnicą, a ponadto wywołało, czego jesteśmy świadkami, spore reperkusje w polskim społeczeństwie. Każdy czytelnik odnajdzie w powieści postać, z którą będzie się mógł w pełni identyfikować. Jedni bohaterowie uosabiają uśpionych, zobojętniałych na sprawy publiczne, apatycznych, zmęczonych, znużonych Polaków, a inni mających wzniosłe pragnienia i czujących, że 10 kwietnia doszło do największej powojennej tragedii narodowej i w związku z tym zaangażowanych w zachowanie pamięci o niej i ofiarach, co jest symbolem działania na rzecz dobra publicznego. Są też tacy, których nie jest łatwo zaklasyfikować do żadnej z tych grup. Jednak najważniejszym bohaterem tego utworu jest naród polski – rzadko zjednoczony, częściej zantagonizowany. Fabuła powieści jest tak skonstruowana, że przedstawia całe ostatnie dwa lata zbiorowych doświadczeń. Przypomina zarówno stan narodowego podniesienia, erupcję patriotycznych uczuć, która nastąpiła zaraz po tragedii, jak i przejawy pęknięcia w narodzie, coraz głębszego atomizowania się społeczeństwa: „Ledwo zabliźniona na ciele narodu rana rozwierała się coraz szerzej, ukazując nowe pokłady wątpliwości, starych uraz, niepomszczonych krzywd i kłamstw nieodwołanych”.

15 kwietnia 2012

Ernest Hemigway - miłośnik kotów

Ernest Hemingway podczas I wojny światowej
Zdjęcie zapożyczyłam stąd.
ANEGDOTY NA PONIEDZIAŁEK

Takich arcyzabawnych anegdot o autorze Starego człowieka i morze na pewno nie znacie.

Ernest Hemingway został pewnego razu poproszony o wyjaśnienie "tajemnicy" swojego stylu, który charakteryzował się tym, że pisarz używał bardzo krótkich zdań. Hemingway odpowiedział:
- Tajemnica mojego stylu jest bardzo prosta. Piszę bowiem, stojąc na jednej nodze. Oczywiście taka pozycja bardzo mnie męczy, a  zmęczenie zmusza do tego, abym się zwięźle wyrażał. Kiedy jednak poprawiam to, co napisałem, siadam w wygodnym fotelu. Ta komfortowa pozycja pozwala mi na to, abym z calą rozwagą skreślił wszystko, co zbędne.

Po powrocie do USA z dłuższej podróży po Europie dziennikarze zapytali Hemingwaya o wrażenia z Paryża:
- Paryż mocno mnie rozczarował - odpowiedział pisarz. - Wygląda zupełnie inaczej, niż go opisałem w swojej książce.

Poniższą anegdotę przypisuje się też M. Twainowi:

Jakiś przyjaciel laureata nagrody Nobla pewnego razu zaadresował  doń list w ten sposób:
"Do pisarza Ernesta Hemingwaya, Bóg wie gdzie".
Nawet tak zaadresowany list dotarł do pisarza, który potwierdził jego odbiór telegramem:
"Bóg wiedział. Ernest".


I jeszcze jedna:

Hemingway zaliczał się do wielkich miłośników kotów. Kiedys powiedział o nich:
- Udaje im się to, czego ja nie mogę osiągnąć. Idą przez całe swoje życie, nie robiąc żadnego hałasu.



Przepisałam z: Andrzej i Remigiusz Pettyn, Wielka Księga Anegdot, Kleks, Bielsko-Biała 1998.