12 sierpnia 2015

Przedwojenni aktorzy (część 3). Historia niezwykłej kolekcji

Jadwiga Smosarska (1898-1971)
W pierwszym odcinku opowieści o rodzinnych cymeliach, którymi pragnęła podzielić się czytelniczka mojego bloga, Pani Beata Płaczek, mogliśmy poznać sylwetkę jej dziadka, Jana Janoty. Był on aktorem między innymi Teatru Reduta Juliusza Osterwy i zarazem kolekcjonerem zdjęć gwiazd przedwojennego kina. Dziś zapraszam do obejrzenia krótkiej galerii wyjątkowych fotografii pochodzących z kolekcji Jana Janoty! Jak napisała do mnie wnuczka aktora: Część to są zdjęcia jakby z gazet wklejone w album. Są piękne, kolorowe i na pewno stare, bo dziadek zmarł w 1944 roku.














Jadwiga Smosarska


Wspominając początki swojej kariery, mówiła:

Nigdy nie myślałam o filmie. Polska wkraczała w pierwsze dni wolności, prasa krzyczała płomiennymi apelami, że "naród Mickiewiczów, Żeromskich, Wyspiańskich, Conradów, Sienkiewiczów, Słowackich ma prawo doszukać się w sobie wielkich talentów i twórców Muzy Dziesiątej Filmowej", a ja marzyłam o Marii Stuart, Ofelii, Kleopatrze.

(cyt. za: Barbara Wachowicz, Pożegnanie Smosarskiej, "Przekrój" 21.11.1971)
Jadwiga Smosarska

Jadwiga Smosarska

W roku śmierci aktorki Barbara Wachowicz na łamach "Przekroju" napisała:

Tłum sforsował kordon stewardes i pocwałował przez lotnisko w stronę lądującego samolotu. Pierwsza biegła Loda Halama. Za nią szybkim krokiem nadążały: Eichlerówna, Leszczyńska, Broniszówna, Gorczyńska, Romanówna, Mieczysław Fogg wiódł chyżo Mieczysławę Ćwiklińską. Kwiaty więdły w czerwcowym ostrym słońcu, pasażerowie wychodzili niemrawo, zaskoczeni falującym morzem głów. Zniecierpliwieni zaczęliśmy skandować: "Ja-dzia! Ja-dzia! Ja-dzia! [...]

Kiedy przechodziła obok nas, młodych, obcych, nieznanych, wydzierana z ramion w ramiona przez przyjaciół, dojrzeliśmy wymkniętą spod brązowych szkieł i szybko startą łzę.

Tak w roku 1958 Warszawa witała po dziewiętnastu latach rozstania Jadwigę Smosarską.

 (Barbara Wachowicz, Pożegnanie Smosarskiej, "Przekrój" 21.11.1971)


Jadwiga Smosarska


I jedno zdjęcie innej przedwojennej aktorki:

Ina Benita (właśc. Janina Ferow-Bułhak) (1912-1944)

Zachowały się także programy sztuk teatralnych, w których grał dziadek Pani Beaty. Oto one:







Jan Janota na scenie


Imienny bilet do teatru

 
Wszystkie zdjęcia publikuję za zgodą Pani Beaty Płaczek z domu Janota.

9 komentarzy:

  1. Piękne wspomnienie Jadwigi Smosarskiej. Przyznaję, że nieco brakuje mi niegdysiejszego niedzielnego cyklu "W starym kinie", który niegdyś nie pozwalał zapomnieć o naszych przedwojennych gwiazdach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna, nostalgiczna kolekcja...
      "W starym kinie" to był jeden z najwspanialszych pasmów TVP. Dziś publiczna telewizja to nędza kulturalna, duchowa i moralna.
      Całkiem niedawno Stanisław Janicki miał spotkanie autorskie w Krakowie, w Księgarni pod Globusem, z okazji ukazania się zbioru felietonów:
      http://www.bosz.com.pl/books/392/Odeon-Felietony-filmowe-Stanislaw-Janicki/#fragment

      Usuń
  2. Pamiętam cykl " W starym kinie" z niezastąpionym Prowadzącym, który wtajemniczał w sekrety dawnego kina.
    Nawiasem mówiąc kręcą obecnie film (może serial? ) "Bodo". Zobaczymy, czy będą w stanie oddać klimat tamtych lat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezapomniany cykl. Janicki dalej wtajemnicza w sekrety dawnego kina, ale już inną drogą: pisarską i radiową.
      Ciekawa jestem tego filmu "Bodo".

      Usuń
  3. Nie opuściłam chyba żadnego z programów Stanisława Janickiego. Kochałam słuchać tego co jak mówił o filmach, które prezentował i o aktorach przedwojennych. Ten program, dzięki któremu wszyscy prawie w domu poznawaliśmy przedwojenne polskie kino był czymś fantastycznym. To było szerzenie prawdziwej kultury pod każdym względem. Szkoda, że dzisiaj telewizja publiczna tak podupadła, że nie warto do niej nawet zaglądać, bo szerzy kulturę obciachu i chamstwa głównie dzięki na okrągło puszczanym kabaretom, które serwują niewybrednej publiczności żenujące spektakle, które powinny raczej pobudzać do płaczu nad upadkiem obyczaju niż do śmiechu....
    Z wielka przyjemnością czytam Twój cykl przypominając sobie tych, którzy kiedyś mnie nie tylko bawili w świetnych komediach.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety... Stanisław Janicki w wywiadzie w 2010 roku:
      "Powiedziano mi też, że ponieważ widzowie nie chcą oglądać czarno-białych filmów, to pokazywane będą tylko kolorowe. Czyli out dla Grety Garbo, Mary Pickford, Lillian Gish, Harolda Lloyda, braci Marx, Bustera Keatona, Charlie Chaplina, nie mówiąc o Jadwidze Smosarskiej, Mieczysławie Ćwiklińskiej, Eugeniuszu Bodo czy Kazimierzu Junoszy-Stępowskim...". Zatem kierownictwo TVP nie zna swoich widzów, skoro wyrokują, że nikt by nie oglądał.
      A nawiązując do Smosarskiej, to mam taką ciekawostkę, że trzy razy odmawiała hollywoodzkim bossom.


      Usuń
    2. Dobrze, że teraz na jednym z programów tvp można czasem obejrzeć i przedwojenne filmy...chyba na kanale Historia ...czasem uda mi się wejść choćby na moment i powrócić do tych znanych i już oglądanych....
      TVP i dzisiaj doskonale wie czym paść widzów...dobrze, że przynajmniej są kanały w jakimś sensie specjalizujące się...tematyczne....bo tak to nie było by na co rzucić okiem.
      A Smosarska dobrze zrobiła...Hollywood by ją zmełł....

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia, szczególnie Jadwigi Smosarskiej (moja córka nosi to samo imię). Kocham kino międzywojenne, chłonę wszystko,co odnajdę w internecie. Dziękuję Pani, że piękno języka, kultury, rzeczywistości minionego czasu powraca na Pani blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wizytę i miłe słowa. Za sprawą kolekcji przedwojennych prasowych zdjęć zaczynam zgłębiać problematykę międzywojennego kina, być może coś jeszcze na blogu się pojawi na ten temat. Serdecznie zapraszam.

      Usuń

Drogi Czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza. Niestety nie zawsze jestem w stanie szybko odpowiedzieć. Proszę zatem o cierpliwość.