18 grudnia 2012

A mnie się marzą takie książki...






Ukazało się trzecie wydanie Końca kresowego świata i drugie wydanie Koni żal Anny Pawełczyńskiej. Autorka przenosi nas na polskie Podole drugiej połowy XIX wieku i snuje opowieść o losach tamtejszej szlachty do pokoju ryskiego, a następnie opowiada o życiu uciekinierów w wolnej Polsce, kończąc na czasach powojennych. Ten fresk historyczny dawnej Polski, pokazany przez pryzmat dziejów rodzin kresowych, jest bogato ilustrowany starymi fotografiami.

Autorka opisuje świat, który odszedł już sto lat temu i to w wielu wypadkach bezpotomnie, gdyż wiele rodów wyginęło w więzieniach i obozach lub ślad po nich urwał się w zawieruchach wojennych. Byli nawet tacy, którzy wzięci w jasyr stali się Tatarami i ich potomkowie mogą żyć jeszcze w Turcji.


Historia polskiej szlachty na Podolu, ta zapamiętana w rodzinach, sięga XV wieku, kiedy Władysław Warneńczyk nadał wielu rycerzom polskim szlachectwo i dobra, by bronili południowej granicy Polski przeciwko Tatarom i Turkom. Przybywały tu rody bezpośrednio z Małopolski albo poprzez Litwę. Oprócz szlachty istniał też polskie wsie chłopskie jak Rosochy, gdzie matka autorki mieszkała i założyła polską szkołę w 1916. Byli to potomkowie Mazurów, którzy niegdyś osiedlili się na Podolu.


Koni żal, uzupełnienie Kresowego świata, opowiada o losach krewnych dziadków Kazimierza i Wandy Dyakowskich. Losy tej rodziny są symboliczne dla polskiej szlachty na Podolu. W 1917 roku mieli uciekać przed bolszewikami, jednak dotarli tylko do Żytomierza. Kazimierz ukrywał się, później pracował jako palacz i w 1921 roku został jako zakładnik aresztowany i 1,5 roku późnej wymieniony na bolszewików, zaś jego żonie Wandzie z dziećmi udało się uciec przez zieloną granicę dopiero w 1923 roku. Kazimierz podjął pracę w Smordwie pod Dubnem na Wołyniu w stadninie Aleksandra Ledóchowskiego i 17 września po raz drugi uciekał przed bolszewikami. Mimo namów Ledóchowski został w majątku, twierdząc, że „to są ci sami bolszewicy co dawniej” i zginął. Kazimierzowi udało mu się doprowadzić część stadniny do dóbr Jana Zamojskiego w Zawadzie, gdzie podjął pracę jako zarządca. Mieściła się tu placówka AK. Reszta rodziny dotarła tylko do Równego i Łucka, gdzie przetrwała I okupację sowiecką, dzięki jednoczesnemu zameldowaniu we Lwowie. W okresie wywózek zmieniali miasta. W 1941 roku rodzina połączyła się ale w lipcu 1944 roku musiała po raz trzeci uciekać przed bolszewikami. Tym razem dotarli na Śląsk.

Książka ukazuje życie rodzin kresowych pod kolejnymi sowieckimi okupacjami i ich zagładę rozłożoną na raty.



*******************************************************************
Teraz przed świętami jestem "spłukana", ale po Nowym Roku zamówię sobie te perełki. Gdyby ktoś był też zainteresowany, to podaję link. Publikacje można zamówić TUTAJ

7 komentarzy:

  1. Oj to mnie też się to marzy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam książki o kresach:)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię:) Św. Mikołaj przychodzi tylko do dzieci;)

      Usuń
  3. Też oglądałam i wąchałam przez ekran, i też w nowym roku sobie obiecuję;) Zrobiłam nawet spis pożądanej dziesiątki (z nowości, żeby wejść do księgarni i kupić), ale nie zamieszczam, bo rozglądam się, a wkoło same myszy kościelne:( Nie będę ich zasmucać, że w kryzysie takich zbędnych rzeczy chciałoby się. Bez tej miłości można żyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczy mi się zaświeciły, gdy przeczytałam o tych nowościach. Nie zgadzam się z Tobą! Bez tej miłości nie można żyć :)
      Koniecznie musisz zaprezentować swoją "złotą dziesiątkę"!

      Usuń
  4. Nie tylko Tobie :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza. Niestety nie zawsze jestem w stanie szybko odpowiedzieć. Proszę zatem o cierpliwość.