13 grudnia 2014

Ernest Bryll "Kolęda-Nocka"

Ernest Bryll 

Psalm o gwieździe 

Wszyscy coście dziś biedni,
wy co jecie chleb powszedni,
pójdźcie za naszą gwiazdą
pójdźcie w jasności jasność.


Ci co gorzko płaczecie,
ci co drogi nie wiecie.
Pójdźcie za naszą gwiazdą,
pójdźcie w jasności jasność.


Ci co jesteście sami
od bólu obłąkani.
pójdźcie za naszą gwiazdą
pójdźcie w jasności jasność.


I wy co bez uśmiechu
i wy z brudu u grzechu
pójdźcie za naszą gwiazdą
pójdźcie w jasności jasność.


I maleńcy nieważni
i żyjący w bojaźni.
pójdźcie za naszą gwiazdą
pójdźcie w jasności jasność.


Niech to światło ogromne
stanie się naszym domem,
Niech w promieniach tej gwiazdy
Ręce ogrzeje każdy.




Ernest Bryll

Psalm stojących w kolejce


Za czym kolejka ta stoi?
Po szarość, po szarość, po szarość
Na co w kolejce tej czekasz?
Na starość, na starość, na starość
Co kupisz, gdy dojdziesz?
Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie
Co przyniesiesz do domu?
Kamienne zwątpienie, zwątpienie


Bądź jak kamień, stój wytrzymaj
Kiedyś te kamienie drgną
I polecą jak lawina
Przez noc.
Przez noc
Przez noc.


Bądź jak kamień, stój wytrzymaj
Kiedyś te kamienie drgną
I polecą jak lawina
Przez noc.
Przez noc
Przez noc.


Za czym kolejka ta stoi?
Po szarość, po szarość, po szarość
Na co w kolejce tej czekasz?
Na starość, na starość, na starość
Co kupisz, gdy dojdziesz?
Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie
Co przyniesiesz do domu?
Kamienne zwątpienie


Bądź jak kamień, stój wytrzymaj
Kiedyś te kamienie drgną
I polecą jak lawina
Przez noc.
Przez noc
Przez noc.


Bądź jak kamień, stój wytrzymaj
Kiedyś te kamienie drgną
I polecą jak lawina
Przez noc.
Przez noc
Przez noc.


Za czym kolejka ta stoi?
Po szarość, po szarość, po szarość
Na co w kolejce tej czekasz?
Na starość, na starość, na starość
Co kupisz, gdy dojdziesz?
Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie
Co przyniesiesz do domu?
Kamienne zwątpienie, zwątpienie


Bądź jak kamień, stój wytrzymaj
Kiedyś te kamienie drgną
I polecą jak lawina
Przez noc.
Przez noc
Przez noc.


Bądź jak kamień, stój wytrzymaj
Kiedyś te kamienie drgną
I polecą jak lawina
Przez noc.
Przez noc
Przez noc.




Psalm... i  Pieśń... pochodzą z legendarnego oratorium Kolęda-Nocka Ernesta Brylla i Wojciecha Trzcińskiego, które powstało w 1980 roku, po sierpniowych strajkach. Premiera odbyła się w Teatrze Muzycznym w Gdyni 18 grudnia 1980 roku w 10. rocznicę masakry na Wybrzeżu. Publiczność przyjęła oratorium entuzjastycznie. Po wprowadzeniu stanu wojennego przedstawienie natychmiast zniknęło ze sceny.


30 listopada 2014

Rozmowy o kruszcach polskości na Kresach



Zawsze będę kochał Wilno i zawsze będę wdzięczny tym, którzy ocalają nad Willią kruszec polskości - to słowa Jerzego Jensza, który 13 lipca 1944 roku wraz z Artkiem Rychterem „Zań” powiesił polską flagę na baszcie Giedymina. Obydwaj harcerze Szarych Szeregów zostali wywiezieni do łagrów. Jensz przeżył, a odnalazła go w Krakowie Barbara Wachowicz.

Każdy spośród dwudziestu trzech z rozmówców Janusza Palucha ocala z pasją i ogromnym zaangażowaniem kruszce polskości na dawnych ziemiach wielkiej, królewskiej Rzeczypospolitej. Jeden z nich, Stanisław Srokowski, autor poczytnych powieści, opowiadając o niezwykłej aurze Kresów, powiedział:

[…] przez ponad sześćset lat ludzie się zżywali ze sobą, poznawali odmienne religie, obyczaje, języki, świątynie, rytuały, stroje, [...] budowali wspólne życie. Kresy to wielki eksperyment dziejowy. Tygiel narodów, kultur, idei, jakby wzór dla świata. Dopiero potem była Ameryka, USA ze swoją wielokulturowością. My byliśmy pierwsi, trzydzieści albo i więcej nacji, kilkanaście języków, religii…

Zebrane w tomie wywiady, przeprowadzone przez Janusza Palucha w latach 1999-2011, ukazywały się na łamach kwartalnika „Cracovia Leopolis”. Ich książkowe wydanie wzbogacone jest pięknym wstępem Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm, która zwraca między innymi uwagę, że te rozmowy zaczęto przeprowadzać bardzo późno, ale też wcześniej generalnie nie można było pisać o Kresach. To nie są rozmowy typowo dziennikarskie, polegające na wdawaniu się w dysputę. Nie są oparte na polemikach, ale na obopólnym porozumieniu. Dotyczą doświadczeń biograficznych, przygód intelektualnych, fascynacji Kresami i ich bogactwem. Czytelnikowi udziela się duch przyjacielskiej rozmowy na ich temat. Interlokutorzy Janusza Palucha zarażają swoim widzeniem tej krainy i związanych z nią ludzi, swoją wyobraźnią i uczuciowością; sprawiają, że wzbogacamy się o ich doświadczenie. Autora interesuje przede wszystkim sposób patrzenia rozmówców na historię dawnych ziem I i II Rzeczypospolitej - ich przyrodę, kulturę i ludzi, a także na otaczającą rzeczywistość, wybory, na koleje swojego losu. Każdy wywiad jest na wagę złota, tak jak zabytkowy przedmiot z imponującej kolekcji jednego z rozmówców, Zdzisława Ruszela - wnosi cegiełkę do budowania wiedzy o przeszłości i dziedzictwie Kresów. Nie brakuje także wątków krakowskich, gdyż Janusz Paluch związany jest z podwawelskim grodem.


26 listopada 2014

Urodziny szczurka!

Dokładnie trzy lata temu, 26 listopada, zaczęłam blogować! Patronem bloga uczyniłam szczurka, do czego zainspirowała mnie powieść Firmin. Oto, co wtedy o tej książce napisałam:

 powiastka filozoficzna o szczurze, o wdzięcznym imieniu Firmin, mieszkającym w piwnicy bostońskiego antykwariatu. Dla stworzonej przez Sama Savage’a postaci największą pasją są książki – zjadane najpierw dosłownie, a później w przenośnym, można powiedzieć, symbolicznym sensie. Jest to błyskotliwa, pełna subtelnego humoru i mądra książka o książkach, ich pożeraczach i stworzycielach, czyli pisarzach i poetach, a przede wszystkim o fenomenie czytania – coraz mniej popularnej w naszym kraju pasji, o czym z bólem muszę wspomnieć.



Internetowy pamiętnik lektur założyłam dla paru znajomych, którzy przy okazji spotkań zawsze mnie pytali, co ostatnio przeczytałam i co mogłabym polecić.
Dziękuję Wam, czytelnicy mojego bloga, za Wasze odwiedziny, komentarze, propozycje, inspiracje, rozmowy o książkach... Dziękuję też autorom, którzy zostawiali ślady swoich odwiedzin w postaci wpisu pod recenzją albo e-maila. Te zadzierzgnięte za pomocą bloga więzi z innymi bibliofilami oraz znakomitymi autorami książek wciąż trwają i owocują.


Dedykuję Wam ten oto cytat w postaci dobrej rady, oczywiście z Firmina:

(...)ZACZĄŁ WYPYTYWAĆ MNIE, GDZIE NAJLEPIEJ ULOKOWAĆ PIENIĄDZE. ZASUGEROWAŁEM, BY WŁOŻYŁ JE DO KSIĄŻKI.


16 listopada 2014

"To nasz polski grunt klasyczny". Literackie wędrówki z Barbarą Wachowicz




Dwutomowa księga Siedziby wielkich Polaków to zbiór czarujących i pulsujących polskością opowieści o rozsianych w kraju i poza jego granicami wioskach, miasteczkach i miastach, zabytkowych dworach i pałacach oraz o zasłużonych ludziach, którzy żyli w ich cieniu lub swoimi działaniami i twórczością dodawali im blasku. To zaproszenie do ponownego odkrycia niezmierzonego bogactwa polskiej kultury i przeszłości. Każdy z nas całymi garściami może czerpać i czerpie z tej obfitości talentów, myśli i dzieł wielkich Polaków. Dziedzictwo to jest na wyciągnięcie ręki i często czujemy swoiste onieśmielenie wobec jego ogromu. Barbara Wachowicz pomaga ten respekt przełamać i zachęca do nie tyle nabożnego czytania i poznawania tej spuścizny, ile do nowego na nią spojrzenia i pokochania. O urodzie i swojej fascynacji dorobkiem kulturowym opowiada na tle pejzażu polskiego, o którym decydowały trzy główne dominanty: dwór, wieś i kościół. Niekiedy wieś zastępowało miasteczko, ale wszystko pozostawało jak u Mikołaja Reja, od którego nieprzypadkowo zaczyna pisarka swoją księgę: między panem, wójtem i plebanem. Dziś ten rodzaj pejzażu uległ degradacji, w szczególności w sąsiedztwie dużych ośrodków miejskich. Na szczęście nie całkiem i nie wszędzie staropolski i romantyczny krajobraz został zniszczony. Przedstawione przez Barbarę Wachowicz siedziby wielkich Polaków uchowały się dzięki ogromnemu wysiłkowi ich spadkobierców, a także ludzi pasjonatów, takich jak profesor Marek Kwiatkowski, który odbudował i z pietyzmem zaaranżował dwór w Suchej na Podlasiu - "dom, który nienawidzi nieżyczliwych". Na to, co ocalało, powinniśmy chuchać i dmuchać, gdyż jest to wartość bezcenna i najważniejsza wizytówka narodu. Bez tego byłoby smętnie na ojczystej ziemi.


13 listopada 2014

Kobiety, czytajcie opowiadania Stanisławy Kuszelewskiej-Rayskiej!


Człowiek, żeby żyć, nie może myśleć do dna. Zwariowałby. Więc myśli po wierzchu, więc czuje brzeżkiem serca. Nie wolno schodzić do dna.



(Stanisława Kuszelewska-Rayska, Pan Czesław i Zosia [w:] tejże, Kobiety, Zysk i S-ka, Poznań 2014, s. 206)



Proza obyczajowa Stanisławy Kuszelewskiej-Rayskiej ukazuje w przejmujący sposób ludzkie losy pogmatwane przez wojnę. Jej opowiadania obrazują przede wszystkim rolę polskich kobiet w ruchu oporu i Powstaniu Warszawskim. Kuszelewska-Rayska napisała je między lipcem 1945 roku i marcem 1946 roku, a więc wkrótce po zakończeniu Apokalipsy. Mamy do czynienia z najwartościowszą, kunsztowną literaturą - zapierającą dech w piersi i uczącą pokory. Tom opowiadań wydał tuż po wojnie, a więc bardzo szybko, Instytut Literacki. Sążniste recenzje poświęcili im między innymi Zofia i Melchior Wańkowiczowie. W swoim Dzienniku wspomniał o nich w ciepłych słowach Jan Lechoń. Czy trzeba większej rekomendacji?





Źródło: wszystkie zdjęcie ze strony Kultura Paryska


 Ukazanie się tych opowiadań w kraju po przeszło siedemdziesięciu latach (!) to ogromne wydarzenie w polskim życiu literackim. Można jednak odnieść wrażenie, że przechodzi ono bez echa. A powinno być głośno! Opowiadania te oddziałują świdrująco - nie dają spokoju, wyrywają z odrętwienia myślowego i uczuciowego.



Mimo niewoli i okrutnego terroru polskie kobiety heroicznie walczą o rzeczy elementarne. Jedna z bohaterek tak powie o tym ułomnym życiu, jakie starają się wieść w czasie wojny:



[…] nasze życie jest jakby odarte z kory, obłupane z łyka, został trzon, rdzeń. Liczą się tylko rzeczy najważniejsze, właśnie istotne, prawdziwe: żywność, miłość, odwaga, praca, śmierć. Reszta jest niepotrzebna. Człowiek […] nie ma już tutaj ram.



Owe ramy to stanowiska, pieniądze, strój, mienie… Wojna ogołaca człowieka z tego wszystkiego, za czym w czasach pokoju gonimy bez tchu.  Jest, jaki jest, nie może nic udać - doda za chwilę ta sama bohaterka.



Ma albo nie ma: walor w przyjaźni, urok w miłości, talent w pracy, odwagę walki, zdolność do zarobku, do przetrzymania, do uśmiechu na mrozie, do podzielenia się chlebem […].