29 maja 2012

"Czytaj to, co chcesz czytać, ale nie omijaj klasyków" czyli kanon prof. Jana Tomkowskiego

Czytaj to, co chcesz czytać, ale nie omijaj klasyków.
Jan Tomkowski, Zamieszkać w Bibliotece, Wydawnictwo dom na wsi, Ossa 2004, s. 53.





Wczoraj po pracy wstąpiłam do biblioteki. Wpadła mi w ręce cudowna książeczka, którą od dawna chciałam przeczytać. Z pewnością wielu z Was jest już po lekturze tej uroczej publikacji. Nie będę jej dziś recenzować, ponieważ dopiero co zaczęłam smakować w zamieszczonych w niej esejach na temat przygody, jaką jest czytanie. Naturalnie chcę ją mieć w swoim antykwariacie na własność i już ją sobie zamówiłam w księgarni internetowej. Dlaczego zatem o niej wspominam? Profesorowi Janowi Tomkowskiemu udało się bowiem rozbudzić we mnie pragnienie powrotu do klasyki... W jednym z tekstów podał swoją złotą dwudziestkę, czyli zaprojektował maleńką biblioteczkę dla czytelnika żyjącego w XXI wieku. Ułożył listę dwudziestu książek napisanych w XX wieku, bez których ludzkość byłaby niewątliwie uboższa, które trzeba koniecznie w naszym krótkim życiu przeczytać.


Do czego zmierzam? Otóż prof. Tomkowski rzucił mi rękawicę! Nie pozostaje mi nic innego, jak ją podjąć. Takiej zaczepki nie mogę zbagatelizować. Postanowiłam przeczytać (niektóre ponownie, inne pierwszy raz) arcydzieła, które ujął w swoim kanonie. To będzie długie i trudne zadanie... Dlatego mam pytanie.
Czy ktoś chciałby mi towarzyszyć w tym wyzwaniu? Będzie mi bardzo miło.  Jeśli jednak żaden śmiałek się nie zgłosi, to mam nadzieję, że kibiców mi nie zabraknie.;) Trzeba się przygotować porządnie, chociażby dlatego, że - jak podkreśla prof. Tomkowski - obcując z arcydziełami literackimi, skazujemy się na samotność:

Zanim zdecydujemy się na wybór książki, warto zadać sobie  podstawowe pytanie, czym ma być dla nas lektura: budowaniem wspólnoty czy krokiem w kierunku samotności? [...] Jeśli czytamy te same bestsellery, na swej drodze spotkamy całe mnóstwo podobnych do siebie ludzi, z którymi być może uda się wymienić poglądy, a nawet dzięki modnej książce poczynić interesujące znajomości. Za to wobec arcydzieła każdy jest samotny - nawet profesjonalny badacz literatury czuje respekt przed czekającą go wyprawą w głąb tekstu  [...] Idąc posłusznie za głosem mediów i reklamy, nie będziemy sami. (s. 50).

Dalej prof. Tomkowski stawia następujące pytanie:

Czy chcielibyście cieszyć się urodą książki, której nie czytał nikt z waszych znajomych?

Otóż ja odpowiadam autorowi, że tak. Chciałabym. A co!
A ktoś z Was chciałby?

Oto kanon prof. Jana Tomkowskiego:

1. Marcel Proust: W poszukiwaniu straconego czasu
2. James Joyce: Ulisses
3. Thomas Stearns Eliot: Ziemia jałowa
4. Rainer Maria Rilke: Elegie duinejskie
5. Tomasz Mann: Czarodziejska góra
6. William Faulkner: Absalomie! Absalomie!
7. Iwan Bunin:  Nathalie i inne opowiadania
8. Herman Hesse:  Gra szklanych paciorków
9. Jorge Louis Borges: proza (tutaj autor nie mógł się zdecydować: podał dwa tytuły: Twórca i Tajemny cud)
10. Michał Bułhakow: Mistrz i Małgorzata
11. Bruno Schulz: proza
12.Simone Weil: Myśli o człowieku
13. Albert Camus: eseje
14. Malcolm Lowry: Pod wulkanem
15. Witold Gombrowicz: Dziennik
16. Gunter Grass: Blaszany bębenek
17. Zbigniew Herbert: poezje zebrane
18. Heimito  von Doderer: Schody Strudlhofu
19. Milan Kundera: Nieznośna lekkość bytu
20. Gabriel  Garcia Marquez: Miłość w czasach zarazy


Odpowiada Wam taki kanon? Mi jak najbardziej.
Jan Tomkowski porównuje książki klasyków do bagaży, z którymi warto wędrować po Bibliotece. Zaleca jednak postoje, zatem możemy robić sobie przerwy na czytanie nowości i wszelkich bestsellerów. Żeby ta podróż z klasykami nie okazała się przygodą ponad nasze siły. Jednocześnie historyk literatury zaznacza:

[...] wolno nam powiedzieć, że literaccy giganci nie są naszymi przyjaciółmi, ale w żadnym przypadku nie wolno nam ich zlekceważyć. Bo to oni, autorzy arcydzieł, kształtują od wieków nasz smak, uczą nas, czego mamy prawo wymagać od naprawdę wielkiej literatury. A jeśli ich nie zlekceważymy, to później we właściwej perspektywie ujrzymy lansowane przez media gwiazdeczki jednego sezonu (s. 53).

Zatem niedługo ogłoszę start tej podróży z arcydziełami jako bagażami, które raz po raz możemy rozpakować, pod hasłem będącym cytatem z książki profesora: Czytaj to, co chcesz czytać, ale nie omijaj klasyków.

22 komentarze:

  1. Przepadam za esejami Tomkowskiego.
    A książka "Zamieszkać w bibliotece należy do moich ulubionych. Nawet tytuł mojego bloga jest z niej zapożyczony;-)
    Czytając tę książeczkę po raz pierwszy też miałam taki pomysł, aby podjąć wyzwanie profesora Tomkowskiego. Dlatego bardzo chętnie się do Ciebie przyłączę.
    Czekam na zasady.
    I już jestem ciekawa jak sobie poradzę z Ulissesem do którego podchodziłam już trzykrotnie.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale! Będzie mi bardzo miło! Niedługo postaram się ogłosić zasady, tymczasem można pomału przygotowywać się i choćby gromadzić "biblioteczkę czytelnika XXI wieku".;) Próbowałam swego czasu zmierzyć się z wielotomowym arcydziełem Prousta, ale się poddałam. Może dziś jestem dojrzalsza?:) Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. "Zamieszkać w bibliotece" to wspaniała książka, czytałam ją rok temu. Kilka książek z kanonu Tomkowskiego znam: "Miłość w czasach zarazy", "Mistrza i Małgorzatę", "Czarodziejską górę" oraz większość części "W poszukiwaniu straconego czasu".
    Przez "Sklepy cynamonowe" nie jestem w stanie przebrnąć. Próbowałam kilka razy i nie udało się :)
    Zastanawiam się, dlaczego Tomkowski "Mistrza i Małgorzatę" zaliczył do najważniejszych powieści dwudziestego wieku. Nie uważam tej książki za wybitną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymienione przez Ciebie powieści też czytałam, a o swoim doświadczeniu związanym z lekturą "Sklepów cynamonowych" w czasie studiów mam szczególne wspomnienie, ale lepiej będzie, gdy pozostawię je dla siebie.:)
      Umieszczając na liście "Mistrza i Małgorzatę", prof. Tomkowski trochę się wahał, jak mniemam. Uzasadnił swój wybór tym ,że ta powieść ma więcej szans na przetrwanie niż na przykład dzieła Sołżenicyna czy Pasternaka, których utwory także dużo mówią o dramatycznych doświadczeniach narodu rosyjskiego. Oczywiście można dyskutować z takim poglądem. Pozdrawiam i zapraszam do kibicowania mi w tej podróży:)

      Usuń
    2. Będę kibicować z przyjemnością :)

      Usuń
  3. Żeby tak jeszcze rodzina chciała ze mną w tej bibliotece zamieszkać!
    Co do autora, to cenię go za erudycję, ale z kanonem mi nie po drodze (chociaż kilka pozycji mam za sobą). Z kolei też uśmiecham się do lektur nieznanych innym, a co!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu Ci nie po drodze z kanonem prof. Tomkowskiego?:) Jaki jest Twój ulubiony? Jestem bardzo ciekawa. Chyba że już pisałaś o tym na swoim blogu, gdy mnie jeszcze w sieci nie było?
      Przy wyborze lektur też lubię się kierować kryterium, że nikt ze znajomych oraz blogowiczów nie czytał danej książki;)

      Usuń
    2. Nr 5 i 9 - czekają na półce; nr 10, 11 i 15 - nie lubię i nie cenię autorów; 19 - świntuszy; kilka przeczytałam, a kilku nie znam - przyznaję. Chyba bardziej mi po drodze z polską literaturą. Na wszystko czasu nie znajdę, więc wybieram. Nie wywiązuję się z żadnych wyzwań (książki o książkach, anielskie). Klasyka jest ważna, ale gonię moją tropą. Serdeczności:)

      Usuń
    3. Rozumiem Twój opór wobec 19 - parę lat temu przeżyłam szok (to był 2008 rok?). Odwieczne jest to pytanie, czy można oddzielić życie pisarza od jego dzieł? I trzeba szukać odpowiedzi. bo to niebłahe pytanie. Dlatego odniosę się do tego problemu, gdy dobrnę do 19, a może nawet zmienię sobie kolejność?:) Z literaturą polską też mi jest bardziej po drodze, ale przecież lekturę arcydzieł światowych można sobie przeplatać utworami z rodzimej literatury. Nie mam zamiaru aż tak twardo upierać się przy kanonie prof. Tomkowskiego.:) Można go bowiem sobie zmodyfikować i na przykład mam ochotę wyrzucić Gombrowicza, za którym też nie przepadam. I chyba tak uczynię...

      Usuń
  4. Jej! Co za wspaniała inicjatywa! Ja Ci na pewno będę kibicować. Część z tej listy już czytałam - Joyce, Mann, Bułhakow, Schulz, Kundera, Marquez, Prousta dwa pierwsze tomy - i większości moim zdaniem nie da się z niczym innym w literaturze porównać, prawdziwe arcydzieła, więc chętnie poznam i Twoje wrażenia. A do czytania pozostałych chętnie bym się przyłączyła, tyle że boję się cokolwiek deklarować, bo krucho u mnie z czasem ostatnio. W każdym razie - jestem z Tobą. A profesorowi Tomkowskiemu za takie podejście chwała! Balsam na duszę w dzisiejszych czasach zalewu bestsellerami, które się czyta masowo bo lekkie łatwe i przystępne, a taki Proust, choć wszyscy słyszeli, dalej pozostaje jakimś towarem luksusowym, na który stać tylko wybrańców. Powodzenia życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za wsparcie! Nie trzeba żadnej lojalki podpisywać:) W każdej chwili możesz się przyłączyć.:) Wystarczy, że przeczytasz choćby jedno nieznane Ci jeszcze dzieło z tej listy prof. Tomkowskiego i podzielisz się refleksjami po lekturze na swoim blogu. Zatem w dowolnym momencie możesz rozpakować bagaż!;) Jestem na etapie obmyślania tej swoistej podroży z arcydziełami i zasady wkrótce ogłoszę, ale będą one niezwykle proste. Banerek mam już obiecany:)

      Usuń
  5. We mnie ta książka wzbudziła mieszane uczucia. Miałam wrażenie, jakby autor napisał ją przynajmniej 30 lat temu, przynajmniej jeśli chodzi o pewne kwestie (np. ekranizacje filmowe), o czym pisałam w swojej recenzji: http://chihiro.blox.pl/2008/05/Zamieszkac-w-bibliotece-Jan-Tomkowski.html
    Jego eseje mnie interesowały, ale jakieś takie staroświeckie toto bardzo. Pozwolę sobie zacytować fragment mojej recenzji:
    "Wreszcie ostatnia uwaga negatywna - autor nie ceni czytania nowych książek, wyśmiewa (erudycyjnie cytując tu opinie na ten temat znanych pisarzy) pragnienie czytania książek z list bestsellerów i sięgania po nowości. Być może zbyt słabo zna nowości, by w ogóle zmierzyć się z nimi, ale takie odrzucanie współczesnej literatury dla samej zasady wydaje mi się krokiem niepoważnym dla uznanego historyka literatury. Wielu jest przecież współcześnie tworzących dobrych pisarzy, nie zawsze trzeba odczekać kilka-kilkadziesiąt lat, by przekonać się, co jest wartościową literaturą. Dlatego w "Zamieszkać w Bibliotece" zabrakło mi tu dziesiejszego akcentu. Zabrakło mi zwrócenia uwagi na inne kontynenty, na których literatura także przecież powstaje, poza Europą czy Ameryką Północną. Naprawdę perspektywa się zmienia i postrzeganie literatury europejskiej za tę niosącą najważniejsze treści i prawdy jest co najmniej niepoważne i świadczy o poważnej ignorancji".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja czytałam Twoją recenzję przed przystąpieniem do lektury!:) Zaglądam na Twojego bloga bardzo chętnie;) Jestem jego "milczącym" czytelnikiem, ponieważ jakiś czas temu utworzyłam sobie konto na bloxie, ale nie pamiętam loginu i hasła. Skleroza.:) Recenzja Twoja bardzo mnie zaintrygowała i mimo przywołanego przez Ciebie fragmentu nie zniechęciła mnie do sięgnięcia po książkę prof. Tomkowskiego.:):):) Jestem w trakcie lektury jego esejów i jak tylko skończę postaram sie podzielić swomi wrażeniami. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam.

      Usuń
    2. Bardzo mi miło, że zaglądasz na mojego bloga :) Nie dopraszam się komentarzy, ale jakbyś chciała, to tylko informuję, że nie musisz mieć założonego konta na bloxie.
      I cieszę się, że mimo wymienionych przeze mnie w recenzji negatywów książki, sięgnęłaś po nią - bo nie moim celem było zniechęcić do niej, w końcu nie jest zła.

      A co kwestii, jaką porusza Tomkowski, że wobec arcydzieła jesteśmy samotni... Wydaje mi się, że wobec wielu książek jesteśmy samotni, nie muszą to być arcydzieła. Trafiają w nasze serce różne książki, te lepsze i gorsze, zresztą nie ma odgórnego autorytetu, który ustala, co jest arcydziełem, a co nim nie jest. Te powieści z kanonu zaproponowanego przez pisarza też kiedyś były nowościami, wiele było nawet bestsellerami i zaczytywali się nimi wszyscy. Jestem za tym, by każdy sobie sam tworzył własne kanony :)

      Usuń
    3. Racja, dziś nie tylko wobec arcydzieł można być samotnym, ponieważ w ogóle czytanie jakiejkolwiek książki uchodzi za zajęcie co najmniej... dziwne:) Czytelnik dziś to ufoludek:) To, że na targach są tłumy, a w sieci sporo blogów o czytaniu, wcale nie znaczy, że jest dobrze. Nie łudźmy się. Zanika bowiem czytelnictwo w naszym społeczeństwie.:) W moim otoczeniu ze świecą muszę szukać ludzi czytających nowości, a co dopiero arcydzieła! Po prostu wnikliwych czytelników ubywa w Polsce, a to nie najlepiej świadczy o nas, Polakach...

      Budowanie kanonu to złożona kwestia, bo z jednej strony chcemy szanować i poznawać dziedzictwo literackie, jakie zostawili przodkowie, a z drugiej - czasami odczuwamy potrzebę buntu wobec przekazywanych z pokolenia na pokolenie kodów kulturowych czy wartości. Najważniejsze, mom zdaniem, jest to, aby kanon literacki był wielowartościowy, czyli taki, z którego człowiek będzie mógł wyłuskać wartości prawdziwie go obchodzace. Dlatego zgadzam się z Tobą, że każdy z nas może sam sobie tworzyć kanon, ale jednocześnie warto słuchać podpowiedzi lepszych od nas znawców literatury pięknej.;)

      Usuń
  6. Po niedawnej lekturze Tomkowskiego ("Ciemne skrzydła Ikara") też miałam ogromną chęć powrotu do klasyki. Facet ma dar przekonywania ;) Chociaż jego sądy są bardzo stanowcze i w tej książce którą ja czytałam nie odnalazłam hasła "Czytaj to, co chcesz czytać".
    Kanon hmm... Marqueza jakoś nie trawię, może będzie drugie podejście, ale na pewno nie do "Miłości w czasach zarazy", bo to właśnie próbowałam i poległam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może jednak Cię prof. Tomkowski przekona do "Miłości w czasach zarazy"?:) Dla niego jest to najwspanialsza powieść o miłości i jedna z najpiękniejszych w literaturze:) Uważa, że Ci, którzy jej nie czytali albo poprzestali z braku czasu na powieści "Sto lat samotności", mają pecha!:):):)

      Usuń
  7. Już od bardzo dawna planuję przeczytać zbiór esejów prof. Tomkowskiego, ale cały czas jakoś schodzi i nie mogę zrealizować tego zamiaru. Ale optymistycznie pocieszam się, że wszystko ma swoją porę i czas :).
    Klasykę czytać uwielbiam i sięgam po ile tylko mogę. Lista jest bardzo ciekawa, chociaż nie za wszystko mam ochotę się zabrać.Nie przekonuje mnie np. Gombrowicz. Przez "Ferdydurke" przebrnęłam uznając to za przejaw prądów epoki i artystycznej maniery ale już "Trans-Atlantyk" uważam za stek bzdur, szczególnie biorąc pod uwagę współczesną sytuację i nie przebrnęłam zakańczając tym akcentem przygodę z Gombrowiczem.

    Będę kibicować :) i pozdrawiam
    Elina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewne książki długo muszą na nas czekać;)
      Gombrowicza, którego też nie cierpię (i żaden wybitny literaturoznawca mnie do niego nie przekona), mam zamiar wyrzucić z owej listy, a zastąpić go na przykład Herlingiem-Grudzińskim.
      Cieszę się bardzo z kolejnego kibica:)

      Usuń
  8. Z listy mam przeczytane 6 książek. Mann, Marquez, Grass, Kundera, Bułhakow i Schulz. Wszystkie bardzo dobre. Czy za resztę bym się zabrała, raczej wątpię. "Miłość w czasach zarazy faktycznie jest genialna. Chyba jeszcze lepsza od Stu lat samotności. Czytałam ją kilka razy. Będę trzymać za Ciebie i wyzwanie kciuki.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam podobne do Twoich doświadczenia lekturowe, czyli przeczytałam z tej listy, to co Ty.:) No i zaostrzyłaś mój czytelniczy apetyt na "Miłość w czasach zarazy". Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza. Niestety nie zawsze jestem w stanie szybko odpowiedzieć. Proszę zatem o cierpliwość.