22 marca 2015

Wołyńska "epopeja wielkiej miłości"




Moja opowieść, aczkolwiek w szczegółach sfabularyzowana, jest w wielu fragmentach swoistym reportażem z przebiegu życia i toczących się wydarzeń, poczynając od okresu międzywojennego do końca drugiej wojny światowej. Jest również fotografią mojego losu w tym okresie, gdyż żyłem równolegle z moimi bohaterami, znałem ich, byłem bezpośrednim świadkiem i uczestnikiem wielu opisanych wydarzeń. Tak więc w prawdziwe tło historyczne opowieści wpisałem również prawdziwe postacie bohaterów, a ich los […] w szczegółach tylko sfabularyzowałem.

(Feliks Trusiewicz, Słowo wstępne w: Hawryłko, 2009)


14 marca 2015

"Kazik z leopardem, którego sam ubił". Listy z Afryki Kazimierza Nowaka

Fragmenty listów KLIK

Rowerowa wyprawa Kazimierza Nowaka przez Afrykę, którą podróżnik odbył w latach 1931-1936, została na nowo odkryta dla współczesnych dzięki książce Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Zgromadzone w tej publikacji reportaże, opublikowane na łamach przedwojennej prasy, ukazują jego nieustraszoność, nieugiętość i wspaniały talent pisarski.  Tym razem mamy szansę poznać tego odważnego podróżnika od bardziej prywatnej strony, jako męża i ojca, ale także jako człowieka (nie)zwyczajnego, ujawniającego swoje słabości, lęki, radości i zachwyty, a także wiarę w Boga.


Ukazanie się pierwszego tomu korespondencji przedwojennego podróżnika, fotografa i reportażysty, obejmującego jego samotną wyprawę przez Libię, Egipt i Sudan, to duże wydarzenie na polskim rynku księgarskim. Czterotomowa edycja listów Kazimierza Nowaka pisanych do żony to pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów Kazimierza Nowaka, lecz także dla wszystkich wrażliwych i spragnionych niezapomnianych wrażeń czytelników.

11 marca 2015

"Otóż trzeba na chwilę zapomnieć, że na nosie ma się okulary, a w duszy jesień".

Urzekająca, błyskotliwa oraz pełna ironii i humoru proza. Po raz drugi przekonuję się, że lektura opowiadań Izaaka Babla dostarcza wielu olśnień, zachwytów i śmiechu. Nie tworzył on żywotów świętych, toto nie. Rosyjski pisarz rodem z Odessy ("rosyjskiej Marsylii") opisał rabusiów z przedmieść, żebraków, "hulaków z żyłką do filozofii", wariatów i dziwaków, w tym, jak to określił, "arystokratów Mołdawanki". W tej dzielnicy Odessy mieszkał Babel, co pozwoliło mu zebrać materiał do nowel o Beni Krzyku. Wśród wykreowanych postaci zaludniających odeski mikroświat większość to Żydzi albo... "półtora Żyda", bo w "jednym Żydzie nie mogło zmieścić się tyle czelności i pieniędzy". 

Pisarz, kreśląc barwne portrety Beni Krzyka zwanego Królem, jego ojca Mendla, jednookiego Froima Gracza i innych prowodyrów złodziejskiej szajki, ukazuje wszystkie wymiary ludzkiej egzystencji - często poplątanej i dziwacznej, niekiedy dramatycznie trudnej i niepozbawionej strachu, czasami zwyczajnie nudnej, ale też momentami zaskakującej. Pełno w utworach Babla zwykłego życia z jego brudem, kurzem, nędzą, "bezterminową katorżną harówką" – ale także pełno uroku bliskich mu miejsc Odessy i tego zawsze zaskakującego światła o różnych porach roku i dnia.


1 marca 2015

"Za Polskę niepodległą i szczęśliwą"




 Żołnierze antykomunistycznego niepodległościowego powstania, wychowani w przedwojennej Polsce w miłości i odpowiedzialności za ojczyznę, wybierali wierność najwyższym wartościom. Ich przykład przyciąga i fascynuje. Nic dziwnego, że ukazuje się coraz więcej publikacji na temat Żołnierzy Wyklętych. Książka Joanny Wieliczki-Szarkowej jest pięknie wydana, złożona dużą czcionką, przyjazną dla oka. Zawiera ponadto mnóstwo zdjęć. Autorka w przystępny sposób portretuje 32 Żołnierzy Niezłomnych, znanych i mniej znanych. Nie sposób wszystkich wymienić. Dla tych, którzy dopiero zaczynają zagłębiać się w tę tematykę, jest to idealne opracowanie. Zachęcam do sięgnięcia po nią. Czyta się ją jednym tchem.



„Andrzejku! Wymodlony, wymarzony i kochany mój synku. Piszę do Ciebie po raz pierwszy i ostatni. W tych dniach bowiem mam być zamordowany. Chciałem być Tobie ojcem i przyjacielem. Bawić się z Tobą i służyć radą i doświadczeniem w kształtowaniu twego umysłu i charakteru. Niestety okrutny los zabiera mnie przedwcześnie, a Ciebie zostawia sierotą. Dlatego piszę i płaczę. Ja odchodzę – Ty zostajesz, by w czyn wprowadzać idee ojca. Andrzejku: celami Twego życia to:
a) służba dobru, prawdzie i sprawiedliwości oraz walka ze złem.
b) dążenie do rozwiązywania bieżących problemów na zasadach idei Chrystusowej. W tym celu realizować je w życiu i wprowadzać w czyn.
c) służba Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu
”.

Jeden z grypsów Łukasza Cieplińskiego "Pługa" do synka, którego osobiście nie poznał...

8 lutego 2015

"Duszohubka" - piękna opowieść o północnym Wołyniu



Teren Kresów, który Polska zajmowała od wieków, nazywamy dziś Ziemiami Utraconymi. Zagarnięte w 1939 roku przez Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich i ostatecznie anektowane przez to państwo Kresy Wschodnie tworzyło siedem najdalej wysuniętych na wschód województw: wileńskie, nowogródzkie, poleskie, wołyńskie, tarnopolskie, lwowskie i stanisławowskie, a także część województwa białostockiego oraz duża część powiatu augustowskiego.  Kresy Wschodnie to nie był zatem jakiś odległy i niewielki pas naszych ziem, tylko ponad połowa terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Tereny te zamieszkiwało około 13 milionów obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, z czego blisko połowę stanowili Polacy. Ponadto mieszkali tam Ukraińcy i Rusini, Białorusini, Żydzi, Litwini i Tatarzy. Kresowi Polacy zostali w znacznej części zniszczeni i zamordowani przez okupantów oraz ich sojuszników lub wygnani z ojcowizny. W Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu można mówić o ich już tylko znikomej obecności. Wschodnie województwa II Rzeczypospolitej Polskiej to nie tylko wspólna historia, krajobrazy i zabytki, lecz także ludzie - mieszkańcy ziemi kresowej. Żyją tam do dziś. Przeważnie w ciężkich warunkach. Starają się walczyć - w ramach prawa dozwolonego przez kraj, którego są obecnie obywatelami - o zachowanie polskiej tożsamości, o język polski w kościele i oświacie, o możliwość tworzenia organizacji krzewiących polską historię i kulturę.

Ci zaś, którzy ocaleli z pożogi wojennej, okrutnych represji okupantów oraz rzezi dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich, zostali albo rozproszeni po całym świecie, albo przesiedleni w granice pojałtańskiej Polski, głównie na ziemie odzyskane. Mieszkali i mieszkają nadal obok nas, np. we Wrocławiu, i stają się strażnikami kresowej pamięci. Jednym z nich jest urodzony w 1921 roku na Wołyniu Feliks Trusiewicz, który cudem ocalał z dokonanej przez policję ukraińską i Niemców krwawej pacyfikacji polskiego osiedla Obórki. Stracił wtedy całą swoją rodzinę. Do spisania rodzinnych wspomnień namówiła go w latach osiemdziesiątych kuzynka mieszkająca w Stanach Zjednoczonych. Dzięki jej pomocy, jak podkreśla Feliks Trusiewicz, powstała trzyczęściowa rodzinna kronika zatytułowana Pokolenie. Obecnie na zestaw literatury wspomnieniowej o rodzie Trusiewiczów i ich ojcowiznie - Wołyniu, składa się już pięć książek. Na temat jednej z nich - przejmującej i autentycznej w swej dokumentalnej warstwie - pragnę dziś napisać. 


Duszohubka to oparta na faktach fabularna opowieść z rodzinnych stron autora. Już sam tytuł opublikowanej w 2002 roku książki intryguje i zachęca do sięgnięcia. Sceną wydarzeń tu przedstawionych jest leżący w dorzeczach Styru i Horynia północny Wołyń, zwany także Polesiem Wołyńskim – ziemia zamieszkana przed drugą wojną światową przez różne nacje i stany, pełna rozległych lasów, niedostępnych moczarów, bagnistych łąk, rozlewisk rzecznych, ale i piaszczystych nieużytków; kraina targana burzliwymi wypadkami historii. Symbolem tej ziemi uczynił autor nie bez powodu „duszohubkę” - prymitywnie wykonaną, chybotliwą i łatwo wywrotną łódkę, której używali tamtejsi rybacy.