Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksandra Ziółkowska-Boehm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksandra Ziółkowska-Boehm. Pokaż wszystkie posty
31 maja 2020
By wszystko się zgadzało... Wywiad z Aleksandrą Ziółkowską-Boehm
Serdecznie zapraszam do lektury mojego wywiadu z Aleksandrą Ziółkowską-Boehm na stronie Granice.pl! TUTAJ
Aleksandra Ziółkowska-Boehm – doktor nauk humanistycznych UW, stypendystka m.in. Fundacji Kościuszkowskiej i Fundacji Fulbrighta, właścicielka archiwum Melchiora Wańkowicza, który zadedykował jej ostatnią książkę Karafka La Fontaine’a. Ma w dorobku kilka publikacji na temat jego życia i twórczości (w 2019 roku w PIW ukazało się Wokół Wańkowicza). Autorka ponad dwudziestu poczytnych książek, m.in. poświęconych postaciom z najnowszej historii Polski, w tym: Dwór w Kraśnicy i Hubalowy Demon; Kaja od Radosława, czyli historia Hubalowego krzyża (nagroda londyńskiego Związku Pisarzy na Obczyźnie), Lepszy dzień nie przyszedł już, Polakom żyjącym na obczyźnie: Kanada, Kanada..., Senator Haidasz, Amerykanie z wyboru, Korzenie są polskie, autobiograficznych: Nie minęło nic, prócz lat (z Szymonem Kobylińskim) i Ulica Żółwiego Strumienia, a także książek poświęconych: Indianom (Otwarta rana Ameryki), Ingrid Bergman (Ingrid Bergman prywatnie) oraz... kotom (Podróże z moją kotką). Ponad dziesięć jej książek ukazało się w języku angielskim w Stanach Zjednoczonych. W 2001 roku otrzymała Złoty Exlibris Książnicy Pomorskiej, w 2006 roku ‒ amerykańską doroczną nagrodę stanu Delaware w dziedzinie literatury faktu (creative non-fiction), w 2019 roku ‒ nagrodę Instytutu Pamięci Narodowej „Świadek Historii”. Mieszka na stałe w Wilmington, w stanie Delaware. Tegoroczna laureatka konkursu "Wybitny Polak w USA" w kategorii "kultura".
Aleksandra Ziółkowska-Boehm z Suzy
7 lipca 2019
Piękne spotkanie autorskie z Aleksandrą Ziólkowską-Boehm 6 czerwca w Krakowie
Dlaczego pisarze wybierają non-fiction zamiast fiction,
skoro jest tyle uwarunkowań i trudnych granic do przekroczenia? Prawdziwe
historie uczą nas, co znaczy być prawym, odważnym, przestraszonym – uczą pokory.
Pokazują nam niezwykłe charaktery, które są tym bardziej wyjątkowe, że były, są
i istniały naprawdę.
6 maja 2019
Wyczekiwane majowe nowości książkowe
Premiera: 9 maja
Opis wydawcy:
Wsłuchajcie
się w rytm serca Fryderyka Chopina. Przeżyjcie z nim lata dziecięctwa w
szczęśliwym kręgu rodzinnym, pierwszą miłość, młodość wpisaną w żar dni
przedpowstańczej Warszawy, dramatyczny czas lęku na obczyźnie o los
bliskich i Ojczyzny, powstańcze dni, olśniewające tryumfy w Paryżu,
zagadkę listów i fascynacji Delfiną Potocką, marzenie o szczęściu u boku
Marii Wodzińskiej, płomienny romans, a potem już tylko „sojusz
familijny” z George Sand, ostatnią podróż do Szkocji i Anglii. Poznajcie
arkana mistrzostwa Chopina – nauczyciela muzyki i związki jego utworów z
życiem kompozytora. Podziwiajcie jego niezłomną polskość i wiarę: „Nie
obejdzie się bez strasznych rzeczy, ale na końcu tego wszystkiego jest
Polska, świetna, duża, słowem: Polska! Zawsze swoimi nazywam Polaków i
tylko z nimi czuję się bliżej Ojczyzny”.
O
życiu, miłościach, geniuszu i genezie twórczości, marzeniach,
tajemnicach, tęsknotach, przeżyciach Fryderyka Chopina opowiada Barbara
Wachowicz – autorka świetnych biografii Wielkich Polaków, laureatka
wielu nagród, a wśród nich Orderu „Polonia Mater Nostra Est” „za
wyjątkowy dar przekazywania młodzieży skarbów narodowego dziedzictwa” i
Orderu Uśmiechu przyznanego przez młodzież z motywacją: „To dzięki niej
zstępują z piedestału bohaterowie narodowi, by stać się nam bliskimi”.
Premiera: 15 maja
Opis wydawcy:
Nowe, uzupełnione, połączone wydanie dwóch książek Autorki poświęconych
postaci i twórczości Melchiora Wańkowicza. Publikacja została poszerzona
o szereg nowych wątków, m.in. opartych o dokumenty ujawnione przez IPN.
Autorka, ostatnia sekretarka i twórcza asystentka pisarza, zamieszcza
teksty powstałe od 1975 roku, zaraz po śmierci pisarza i wspomnieniowe.
Wartki język narracji oraz frapująca konstrukcja całości wciągają i dają
wrażenie bliskiego obcowania z postacią wielkiego Wańkowicza.
Premiera: 23 maja
Opis wydawcy:
Aleksandra Ziółkowska-Boehm pisze o reportażach literackich, literaturze
faktu, dylematach pisarzy i o tytułowych „,delicjach“,, czyli głosach
krytyków i czytelników. Docieka, jak książki po ukazaniu się żyją
własnym życiem, nierzadko wbrew zamierzeniom autorów. Opowiada o losach
nietuzinkowych ludzi, których spotkała w Polsce, Kanadzie i Stanach
Zjednoczonych, a nawet w Argentynie i Brazylii. Nie waha się zmierzyć z
wielkimi nazwiskami kultury, takimi jak Isaac Bashevis Singer czy Jerzy
Giedroyc, redaktor naczelny paryskiej „,Kultury“,, który przez
dziesięciolecia kształtował gusta literackie i polityczne myślenie
polskich elit nie tylko na emigracji.
Aleksandra Ziółkowska-Boehm obydwie książki będzie podpisywać w trakcie Warszawskich Targów Książki (25 i 26 maja).
16 września 2017
Zaproszenie do lektury
We wrześniowym numerze "Listu do Pani" przedstawiam - na kanwie niezwykłej książki Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm - sylwetkę Cezarii Iljin-Szymańskiej, "Kaji od Radosława", która uczestnicząc w największych
zawirowaniach historii dwudziestowiecznej, nigdy nie straciła nadziei i
pogody ducha. Miło mi zaprosić do nabycia czasopisma i lektury!
Miesięcznik można zamówić poprzez prenumeratę na stronie: http://listdopani.pl/
Miesięcznik można zamówić poprzez prenumeratę na stronie: http://listdopani.pl/
16 maja 2016
Zaproszenia na dwa wielkie krakowskie wydarzenia literackie!
Dostałam w tym tygodniu zaproszenia na dwa wieczory literackie. Zapraszam w imieniu wspaniałych Pisarek!
![]() | |
Podziemny Salon Artystyczno-Literacko-Muzyczny (PSALM)
zaprasza miłośników książki na niezwykłe spotkanie z dr Aleksandrą
Ziółkowską-Boehm, pisarką z USA, członkinią amerykańskiego PEN-Clubu,
Stowarzyszenia Pisarzy Polskich na Obczyźnie oraz Stowarzyszenia Pisarzy
Polskich, laureatką wielu prestiżowych nagród literackich, stypendystką
Fundacji Fulbrighta i Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku, pisarką od wielu
lat mieszkającą w stanie Delaware w Stanach Zjednoczonych, Autorką wielu
książek wydawanych w Polsce i po angielsku w Stanach Zjednoczonych. Aleksandra
Ziółkowska była dwa ostatnie lata życia Melchiora Wańkowicza jego asystentką,
jej pisarz zapisał archiwum i zadedykował ostatnią swoją pracę Karafka La
Fointaine'a. Tematy, które pisarka porusza w swoich książkach, to między
innymi polskie losy naznaczone wojną światową, amerykańscy Indianie. Także ...
koty i Ingrid Bergman.
Wieczór autorski z cyklu “Historia ojczysta” na żywo
poprowadzi dr Marek Mariusz Tytko z UJ. Oprawa muzyczna: JS Guitar Solo.
Miejsce spotkania: Aula św. Jana Pawła II w podziemiu domu
parafialnego przy kościele p.w. Matki Bożej Różańcowej w Krakowie-Piaskach
Nowych przy ul. Nowosądeckiej 41.
Czas spotkania: niedziela, 22 maja 2016 r.godz. 19.00-21.00.
Dojazd na spotkanie: tramwajami nr 24, 50, autobusami nr
164, 204, 244 (przystanek “Piaski Nowe”).
Wstęp wolny.
********************************************************************
11 września 2015
Przedwojenni aktorzy (część 4). Historia niezwykłej kolekcji
![]() | |
| sierżant pilot Antoni Głowacki (1910-1980) |
Dziś chciałabym przedstawić sylwetki dwóch asów powietrznych i nawiązać do poprzednich odcinków swoistego cyklu fotograficznego, który zatytułowałam Przedwojenni aktorzy. Historia niezwykłej kolekcji [część 1, część 2, część 3].
Od Pani Beaty Płaczek otrzymałam bowiem, obok wielu pięknych zdjęć pochodzących z jej bogatego i ciekawego archiwum rodzinnego, fotografię ze słynnym pilotem RAF-u z adnotacją, iż był to brat cioteczny jej babci! Publikuję to zdjęcie, bardzo znane zresztą miłośnikom polskiej historii podniebnej, wraz ze znalezionymi w Internecie fragmentami wspomnień spisanych po wojnie przez tego niezwykłego asa myśliwskiego. Jak napisała do mnie Pani Beata,
nie zachowały się żadne jego zdjęcia z dzieciństwa, mam jedynie zdjęcie ich [Antoniego i Piotra Głowackich - obydwaj bracia byli pilotami] rodziców. Ojciec Głowackich był bratem mojej prababci Rozalii Jasińskiej (z domu Głowacka).
Od Pani Beaty Płaczek otrzymałam bowiem, obok wielu pięknych zdjęć pochodzących z jej bogatego i ciekawego archiwum rodzinnego, fotografię ze słynnym pilotem RAF-u z adnotacją, iż był to brat cioteczny jej babci! Publikuję to zdjęcie, bardzo znane zresztą miłośnikom polskiej historii podniebnej, wraz ze znalezionymi w Internecie fragmentami wspomnień spisanych po wojnie przez tego niezwykłego asa myśliwskiego. Jak napisała do mnie Pani Beata,
nie zachowały się żadne jego zdjęcia z dzieciństwa, mam jedynie zdjęcie ich [Antoniego i Piotra Głowackich - obydwaj bracia byli pilotami] rodziców. Ojciec Głowackich był bratem mojej prababci Rozalii Jasińskiej (z domu Głowacka).
1 września 2015
"Ziele na kraterze". Książka "dla tych, którzy mieli dzieci, i dla tych, którzy byli dziećmi"
Recenzja w rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej, ku pamięci
polskich żołnierzy walczących na wszystkich frontach i tych, którzy po zdradzie aliantów nie złożyli broni i do końca
walczyli o wolną Polskę w latach
1944-1963, ku pamięci obywateli Rzeczypospolitej pomordowanych w
niemieckich obozach koncentracyjnych i sowieckich łagrach, w Katyniu i
Palmirach, w Piaśnicy, Ponarach, na Łukiszkach i tysiącach miejsc kaźni, gdzie
ginęli Polacy tylko dlatego, że byli Polakami, a także ku pamięci powstańców warszawskich, w tym Krystyny Wańkowiczówny ps. Anna
Więc napiszę dla tej Anny-Krystyny książkę o
Tobie i o Domeczku, w którym rosłaś - jakbym w dłonie wziął ciepły kłębuszek
życia i niósł między szare mury drapaczy w ten doskonale zorganizowany straszny
świat. […] Ta książka będzie z
uśmiechów, wzruszeń; przypomnień - o życiu Twoim i jej matki. Niech w jej
życiu, obskoczonym przez nie wiem jakie radary, helikoptery, telewizje, atomy,
sączy się z dna istnienia zapach tych lat, z których wyszła Twoja szukająca,
chłonna, nieukojona dusza, paląca się jak płomień na wietrze.
Żyjesz, Krysiuniu. Żyjesz i żyć będziesz.
(Melchior
Wańkowicz, Epilog i Prolog. List do Krysi
[w:] Ziele na kraterze,
Prószyński i S-ka, Warszawa 2009, s. 431)
Tę wzruszającą
opowieść o osobistej stracie związanej z Powstaniem Warszawskim napisał Melchior
Wańkowicz w Stanach Zjednoczonych, gdzie przebywał od 1949 roku. Wspomnienia
ukazały się w Nowym Jorku dwa lata później. Miały odtąd siedemnaście wydań i
stały się najchętniej czytaną książkę napisaną przez „ostatniego, co tak piórem
wodził”. W 1957 roku czytelnicy „Życia Warszawy” uznali Ziele na kraterze za najlepszą publikację opowiadającą o okupacji i
powstańczej stolicy. Wiele rodzin przetrzebionych przez wojnę odnajdywało na
stronicach dzieła swoje losy i przeżycia. Aleksander Małachowski ochrzcił Ziele na kraterze mianem „elegii na śmierć
córki”.
Współczesne polskie matki i ojcowie, szczęśliwie żyjący w czasach pokoju, mogą w tej książce
zobaczyć siebie w radości i trudzie budowania ogniska domowego, wychowywania
dzieci, organizowania dnia codziennego, wspólnego bytowania, śmiania się,
podróżowania i walczenia z przeciwnościami. Książka opowiada również o różnych barwach
dzieciństwa. Na taki trop odczytywania Ziela
na kraterze naprowadza wielokrotnie sam pisarz:
Przecież ta książka jest dla mamuś i dla
tych, którzy mieli dzieci, i dla tych, którzy byli dziećmi. Ta książka jest po
to, żeby złożyli samotne ręce stwardniałe od pracy i przypomnień. Ta książka
przeprasza, że co pewien czas rozdzierają się jej pogodne na razie karty.
Dzieło to
przepajają polskość, smak życia, duch przygody i szczęście rodzinne. Każda literka
napęczniała jest sercem oraz dobrego gatunku sentymentem. Z każdej stronicy
„sączy się miodopłynna mądrość”.
2 lipca 2015
"Jak takiego pisarza nie lubić, jak nie biegać jego tropem dość zawiłym w końcu".
Życiorys Melchiora Wańkowicza to jeden z
owych pasjonujących reportaży, których bohaterem jest pisarz tropiący sens
ludzkiej przygody.
Aleksandra
Ziółkowska-Boehm, Na tropach Wańkowicza
po latach, Prószyński i S-ka, Warszawa 2009, s. 366.
Mistrz i ojciec
polskiej opowieści reportażowej oraz twórca literatury patriotycznej. Korespondent
wojenny, którego opisy bohaterskich walk Polaków na Westerplatte, oddziału
majora Henryka Dobrzańskiego oraz II Korpusu we Włoszech krzepiły w latach komunizmu („podbijał
narodowy bębenek”). Najwybitniejszy i najpopularniejszy pisarz doby
przedwojennej i powojennej. Demaskatorski publicysta. Dumny Kresowiak. Globtroter. Wielki indywidualista, na każdym kroku ujawniający wręcz magnackie sobiepaństwo. Tytan
pracy. Człowiek niezwykle przedsiębiorczy (miał żyłkę do biznesu, o czym
świadczy sukces założonego wspólnie z Marianem Kisterem w 1924 roku
Towarzystwa Wydawniczego „Rój”). Kochający i troskliwy mąż i ojciec, który
stracił starszą córkę w Powstaniu Warszawskim. W PRL otoczony gęstą siecią
donosicieli. Żarliwy patriota. Większość jego kultowych książek przedstawia
losy Polaków w pierwszej połowie XX wieku. Przyjaciele i znajomi wspominają
wyjątkowe poczucie humoru oraz barwną osobowość. Ciągle udoskonalał swój warsztat pisarski.
Dbał o sprawy materialne, by mieć komfortowe warunki do pisania. Bywał
oszczędny, ale i szczodry, np. wspierał hojnie i bez rozgłosu antykomunistyczną
opozycję. Miłośnik życia, czerpiący z niego garściami i tryskający optymizmem
mimo przeciwności i trudnych wojennych doświadczeń. Kochał przebywać wśród ludzi, potrafił ich słuchać, a rozmowy swoje nazywał sondowaniem duszy. Agnostyk, choć wychowany
jako katolik i bardzo przywiązany do tradycji. Taki wizerunek Melchiora
Wańkowicza wyłania się z książki Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm −
spadkobierczyni jego ogromnego archiwum.
[…] interesujący człowiek, monumentalny pisarz -
tak popularny i tak słabo znany i rozumiany - słowa puentujące jeden z najbardziej
przejmujących rozdziałów książki najlepiej
odzwierciedlają zamierzenia autorki, która za główny cel postawiła sobie przede
wszystkim przybliżenie czytelnikom sylwetki Melchiora Wańkowicza. O jednej z największych indywidualności polskiej literatury w
ostatnich dwudziestu latach mówi i pisze się bowiem zbyt mało. Na tropach Wańkowicza... to dowód wielkiej empatii,
literaturoznawczej dokładności oraz obiektywizmu, a także osobiste świadectwo
wchodzenia w życie Melchiora Wańkowicza z tym specyficznym rodzajem zaangażowania, w którym
czają się i ciekawość, i podziw, i niepokój czasem, bo odkrywać można wciąż
wiele i są ślady, którymi nikt wcześniej nie podążał lub po prostu się urywają.
21 czerwca 2015
Powrót Melchiora Wańkowicza do "wielkiej, szmaragdowej doliny Niewiaży"
[...] Rozrachowały się dwie prawdy. Kresom to nie nowina. Szumią sobie lasy
dalej, jak przed laty, broczy żywica na wrzosowiska, pachnie ziemia, lśni
rzeka, mrówki po lasach odbudowały kopce na wyrąbanych przez wojnę przesiekach
i snują się drożynami z igliwia. […] Ziemi tej to nie
pierwszyzna i Bogu nie pierwszyzna, pamięci lat kresowych nie pierwszyzna […].
Melchior Wańkowicz, Szczenięce lata, wstęp Anna Bernat,
Prószyński i S-ka, Warszawa 2009, s. 93.
Uwodzicielskim urokiem gawędy i
miłością do tradycji (co wyraża choćby taka inwokacja: O, jakże przedziwnie mocne szpony ma tradycja wieków) tchnie Melchiora
Wańkowicza opowieść o „kraju lat dziecinnych” i jego blaskach. Nie ma bowiem cenniejszej i piękniejszej
książki o Kresach, zwyczajach, minionej epoce niż „Szczenięce lata” - jak
pisze Aleksandra Ziółkowska-Boehm w
swojej książce Na tropach Wańkowicza po
latach, poświęconej pisarzowi rodem z Mińszczyzny. Jej zdaniem piękniejsza
niż Dolina Issy Czesława Miłosza.
Wańkowicz powraca myślą do czasu, gdy
życie w dworku kalużańskim i „majątku babki, matczynych Nowotrzebach”, było dla
niego oazą tradycji, polskości, piękna i dobra. Kultywowany we wspomnieniach
arkadyjski obraz przeszłości ulega mitologizacji, nie brakuje jednak gorzkich
refleksji, np. o tajemnicy istnienia, nieubłaganym upływie czasu lub dramatycznych zakrętach historii, gdy pisze w puencie: Pstrokatemu srokoszowi historii podobało się
przewłóczyć żywe serca ludzkie.
Pisarz odtwarza niewzruszone piękno pejzażu Kowieńszczyzny i Mińszczyzny,
ponadczasowy urok domostw tam położonych oraz pokrytych patyną dziesięcioleci
przedmiotów. Nie stanowią one jedynie tła i odległego echa wspomnień, ale
odżywają na naszych oczach dzięki rzadkiemu talentowi autora, który potrafi
wzbudzić entuzjazm i rozrzewnienie czytelnika odpowiednim budowaniem nastrojów,
sposobem narracji i innymi zabiegami literackimi. Potrafi także rozśmieszyć,
wplatając w swoją opowieść „witaminy humoru”, jak to nazywał, by rozładować
wzniosłość.
18 stycznia 2015
"Wyjść z zaklętego kręgu uprzedzeń"
Opowieść Indian Czerokezów (ze Wstępu książki A. Ziółkowskiej-Boehm)
Z książki Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm wyłania się fascynujący i wielowymiarowy obraz rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. Oni sami nie chcą być nazywani Indianami. Jeden z rozmówców pisarki, Chickasaw z Oklahomy - James A. Humes, podkreśla: Nie chcemy być nazywani pierwszymi Amerykanami ani podobnie jak Asian-Americans, Scottish-Americans, Italian-Americans. Nie chcemy być także nazywani Indianami (tak nas nazwał Kolumb), chcemy być Apaczami, Kiowa, Chickasaw. Jednak autorka słusznie zwróciła mu uwagę, że ludzie nazywają ich Indianami, bo skąd mają wiedzieć, z jakiego plemienia ktoś pochodzi. Aleksandra Ziółkowska-Boehm porusza i wyjaśnia w publikacji wiele delikatnych spraw i robi to z ogromnym wyczuciem. Zadanie, jakie przed sobą postawiła, było ryzykanckie. Jak sama we wstępie wyznała, bała się spłycenia problemu, a także tego, że będą nią kierować protekcjonizm oraz upojenie egzotyką i innością. Temat przeszłego i współczesnego życia Indian amerykańskich jest bowiem wieloaspektowy, wymagający olbrzymiej wiedzy, zerwania ze swoimi (ukształtowanymi przez lektury z dzieciństwa i popkulturę) wyobrażeniami na temat Indian, pozbycia się mitów, a także pokory i rzetelnego warsztatu reporterskiego. Tych cech Aleksandrze Ziółkowskiej-Boehm nie brakuje, o czym świadczą inne jej cenione i wyróżniane przez czytelników i krytyków książki.
Starszy
Indianin opowiada swemu wnukowi o złu i dobru. Mówi, że w człowieku są
dwa wilki, skłócone i walczące ze sobą. Jednego charakteryzuje gniew,
zazdrość, żądza posiadania, arogancja, fałszywa duma i inne negatywne
cechy. Z drugiego emanuje radość, pokój, miłość, nadzieja, spokój,
skromność, życzliwość, dobroczynność, wiara i inne pozytywne cechy.
Wnuk myślał przez chwilę i potem spytał:
- Dziadku, który wilk zwycięży?
- Ten, którego będziesz karmić - odpowiedział dziadek. Z książki Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm wyłania się fascynujący i wielowymiarowy obraz rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. Oni sami nie chcą być nazywani Indianami. Jeden z rozmówców pisarki, Chickasaw z Oklahomy - James A. Humes, podkreśla: Nie chcemy być nazywani pierwszymi Amerykanami ani podobnie jak Asian-Americans, Scottish-Americans, Italian-Americans. Nie chcemy być także nazywani Indianami (tak nas nazwał Kolumb), chcemy być Apaczami, Kiowa, Chickasaw. Jednak autorka słusznie zwróciła mu uwagę, że ludzie nazywają ich Indianami, bo skąd mają wiedzieć, z jakiego plemienia ktoś pochodzi. Aleksandra Ziółkowska-Boehm porusza i wyjaśnia w publikacji wiele delikatnych spraw i robi to z ogromnym wyczuciem. Zadanie, jakie przed sobą postawiła, było ryzykanckie. Jak sama we wstępie wyznała, bała się spłycenia problemu, a także tego, że będą nią kierować protekcjonizm oraz upojenie egzotyką i innością. Temat przeszłego i współczesnego życia Indian amerykańskich jest bowiem wieloaspektowy, wymagający olbrzymiej wiedzy, zerwania ze swoimi (ukształtowanymi przez lektury z dzieciństwa i popkulturę) wyobrażeniami na temat Indian, pozbycia się mitów, a także pokory i rzetelnego warsztatu reporterskiego. Tych cech Aleksandrze Ziółkowskiej-Boehm nie brakuje, o czym świadczą inne jej cenione i wyróżniane przez czytelników i krytyków książki.
Zebrane w tomie
teksty (niektóre publikowane były już na łamach czasopism), wywiady i zdjęcia są
plonem dziesięcioletniego zgłębiania przez nią problemu, podróży do rezerwatów w
Dakocie Południowej, Teksasie, Montanie, Wisconsin i Oklahomie, śledzenia
bieżących spraw społeczności indiańskich, spotkań i rozmów z rdzennymi
mieszkańcami Ameryki, a także z badaczami niebędącymi Indianami. Bezpośrednim zaś asumptem do
popełnienia książki stała się intrygująca postać stryja pisarki, rzeźbiarza
Korczaka Ziółkowskiego, któremu wódz Siuksów, Henry Standing Bear (Stojący
Niedźwiedź), zaproponował przed drugą wojną światową wyrzeźbienie w Black Hills
podobizny najsłynniejszego indiańskiego wodza - Crazy Horse’a (Szalonego
Konia). Po zakończeniu wojny czterdziestoletni Korczak podjął się wykonania
tego niezwykłego i ciężkiego zadania. Często powtarzał:
Jaki zaszczyt dla polskiego sieroty z Bostonu, że wodzowie powierzyli mu
zadanie opowiedzenia w kamieniu historii swojej rasy. Jakiż to wielki zaszczyt!
Tylko w Ameryce człowiek może wyrzeźbić górę. Wcześniej ten rzeźbiarz
polskiego pochodzenia brał udział w tworzeniu wizerunków czterech
amerykańskich prezydentów oraz zbudował marmurowe popiersie Ignacego Paderewskiego,
za które zdobył pierwszą nagrodę na Wystawie Światowej w Nowym Jorku.
Otwarta rana Ameryki jest pozbawioną
tendencyjności i wiarygodną panoramą współczesnego życia i dziejów plemion
indiańskich na kontynencie amerykańskim. Autorka patrzy na Indian z kilku
perspektyw: historycznej, ekonomicznej, kulturowej i społecznej. O przeszłości
i dzisiejszym położeniu Czerokezów, Szejenów, Kiowa, Irokezów czy Apaczy
dowiadujemy się od nich samych, a także od innych mieszkańców Stanów Zjednoczonych, dzięki czemu możemy
skonfrontować różne punkty widzenia. Autorka przywołuje wypowiedzi
przedstawicieli obydwu odmiennych światów, przy czym nie ufa ani jednej, ani drugiej
stronie, bo zdaje sobie sprawę, że nic nie jest czarno-białe oraz że błędy i
zaniechania popełniają zarówno Indianie, jak i nie-Indianie. Stara się unikać
za wszelką cenę trywializacji poruszanych zagadnień, z dużą dozą krytycyzmu
podchodzi do różnych źródeł i poglądów, łamie stereotypy, powołując się na
badania i obserwacje znawców problematyki, a także swoje wieloletnie, gdyż
autorka mieszka w Stanach Zjednoczonych od 1990 roku. Zaprasza nas do
rezerwatów i szkół, byśmy zobaczyli, w jakich warunkach uczą się indiańskie
dzieci, jak żyją różne plemiona i z jakimi problemami się borykają (m.in. narkotyki); przywołuje legendy, opisuje obrzędy, wierzenia i zwyczaje, abyśmy
lepiej zrozumieli Indian i ich kulturę. Ukazuje także status społeczny kobiet,
przy okazji rozprawiając się z romantycznym mitem o indiańskiej księżniczce
Pocahontas:
W indiańskiej tradycji kobiety cenione są
jako matki, ponieważ przekazują następnym pokoleniom wartości. Dziewczęta ze
swoją młodością i urodą nie są tak hołubione, jak dzieje się to w kulturze
białych. To tłumaczy, dlaczego Indianki nie wygrywają wyborów ogólnarodowych.
Chodzi rzecz
jasna o „festiwale próżności”, jakimi są konkursy piękności. Autorka portretuje
również wielkich wodzów, najdzielniejszych wojowników, przedstawia kulisy
bitew, np. masakrę nad Sand Creek z 1864 roku czy bitwę nad Little Big Horn, która rozegrała się w
1876 roku. Rozważania i spekulacje historyków na temat najważniejszych wojen
Indian z białymi Amerykanami trwają do dziś. Fakty, które Aleksandra
Ziółkowska-Boehm przywołuje na podstawie ich badań, każą się przejąć przeszłymi
losami rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. Jak podkreśla jeden z rozmówców
pisarki, aktywista plemion Apaczów i Szejenów, Indianie zostali oszukani przez różne fałszywe traktaty i przyrzeczenia.
Powiedział również, że biali mordowali
nie tylko zaadoptowane dzieci indiańskie, lecz nawet własne, które mieli z
indiańskimi kobietami. Dlatego dzisiejsi Amerykanie żyją z „otwartą raną”,
ona wciąż krwawi, ale dziś widać więcej woli, aby jej nie rozdrapywać, ale budować pomosty
porozumienia i zwalczać uprzedzenia. Z książki dowiadujemy się też, dlaczego
Indianie nie uznają Święta Dziękczynienia, jakie znaczenie mają dla nich kasyna
gry oraz jaki wpływ wywarła konfederacja Irokezów na amerykańską konstytucję
(około 1570 roku pięć plemion irokezkich utworzyło najsilniejszą w dziejach
Ameryki Północnej konfederację plemion indiańskich - tzw. Ligę Ludów Długiego
Domu). Możemy również poznać fascynującą historię indiańskich szyfrantów,
którzy pomogli Amerykanom wygrać drugą wojnę światową.
Opublikowana w
Polsce w 2007 roku, a w Stanach w 2009 roku
Otwarta rana Ameryki stanowi doskonały pretekst, by się przyjrzeć
świadomemu lub nie, chcianemu lub nie, warunkowemu lub nie odosobnieniu Indian.
Książka zaspokaja pragnienie zrozumienia ich historii, kultury, wierzeń i
społeczno-gospodarczego położenia w dzisiejszej Ameryce. Pisarka darzy
rdzennych mieszkańców tego kontynentu dużym szacunkiem, maluje ich z wielką
wrażliwością, nie ukrywa swojej nimi fascynacji, ale to nie przesłania istoty podejmowanych przez nią problemów; przygląda się Indianom niezwykle krytycznie i
wnikliwie. Aleksandra Ziółkowska-Boehm napisała czuły przewodnik po indiańskiej
duszy. Pokazuje różne oblicza Stanów Zjednoczonych. Ze zgromadzonych przez nią
cegiełek każdy czytelnik może sam ułożyć sobie panoramę tego kraju.
**************************************************************
Warto jeszcze wspomnieć, że publikacja
wzbogacona jest o cenne fotografie, informacje dotyczące pochodzenia nazw
wybranych stanów, zestaw adresów muzeów przechowujących kolekcje i pamiątki
plemion oraz adresów szkół, organizacji i pism indiańskich, a także mapę Indian
amerykańskich.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































