Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksandra Ziółkowska-Boehm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksandra Ziółkowska-Boehm. Pokaż wszystkie posty

31 maja 2020

By wszystko się zgadzało... Wywiad z Aleksandrą Ziółkowską-Boehm




Serdecznie zapraszam do lektury mojego wywiadu z Aleksandrą Ziółkowską-Boehm na stronie Granice.pl! TUTAJ


Aleksandra Ziółkowska-Boehm – doktor nauk humanistycznych UW, stypendystka m.in. Fundacji Kościuszkowskiej i Fundacji Fulbrighta, właścicielka archiwum Melchiora Wańkowicza, który zadedykował jej ostatnią książkę Karafka La Fontaine’a. Ma w dorobku kilka publikacji na temat jego życia i twórczości (w 2019 roku w PIW ukazało się Wokół Wańkowicza). Autorka ponad dwudziestu poczytnych książek, m.in. poświęconych postaciom z najnowszej historii Polski, w tym: Dwór w Kraśnicy i Hubalowy Demon; Kaja od Radosława, czyli historia Hubalowego krzyża (nagroda londyńskiego Związku Pisarzy na Obczyźnie), Lepszy dzień nie przyszedł już, Polakom żyjącym na obczyźnie: Kanada, Kanada..., Senator Haidasz, Amerykanie z wyboru, Korzenie są polskie, autobiograficznych: Nie minęło nic, prócz lat (z Szymonem Kobylińskim) i Ulica Żółwiego Strumienia, a także książek poświęconych: Indianom (Otwarta rana Ameryki), Ingrid Bergman (Ingrid Bergman prywatnie) oraz... kotom (Podróże z moją kotką). Ponad dziesięć jej książek ukazało się w języku angielskim w Stanach Zjednoczonych. W 2001 roku otrzymała Złoty Exlibris Książnicy Pomorskiej, w 2006 roku ‒ amerykańską doroczną nagrodę stanu Delaware w dziedzinie literatury faktu (creative non-fiction), w 2019 roku ‒ nagrodę Instytutu Pamięci Narodowej „Świadek Historii”. Mieszka na stałe w Wilmington, w stanie Delaware. Tegoroczna laureatka konkursu "Wybitny Polak w USA" w kategorii "kultura".









                                                Aleksandra Ziółkowska-Boehm z Suzy

7 lipca 2019

Piękne spotkanie autorskie z Aleksandrą Ziólkowską-Boehm 6 czerwca w Krakowie


Dlaczego pisarze wybierają non-fiction zamiast fiction, skoro jest tyle uwarunkowań i trudnych granic do przekroczenia? Prawdziwe historie uczą nas, co znaczy być prawym, odważnym, przestraszonym – uczą pokory. Pokazują nam niezwykłe charaktery, które są tym bardziej wyjątkowe, że były, są i istniały naprawdę. 

Aleksandra Ziółkowska-Boehm, Pisarskie delicje, Bellona, Warszawa 2019, s. 13








6 maja 2019

Wyczekiwane majowe nowości książkowe

Premiera: 9 maja


Opis wydawcy:


Wsłuchajcie się w rytm serca Fryderyka Chopina. Przeżyjcie z nim lata dziecięctwa w szczęśliwym kręgu rodzinnym, pierwszą miłość, młodość wpisaną w żar dni przedpowstańczej Warszawy, dramatyczny czas lęku na obczyźnie o los bliskich i Ojczyzny, powstańcze dni, olśniewające tryumfy w Paryżu, zagadkę listów i fascynacji Delfiną Potocką, marzenie o szczęściu u boku Marii Wodzińskiej, płomienny romans, a potem już tylko „sojusz familijny” z George Sand, ostatnią podróż do Szkocji i Anglii. Poznajcie arkana mistrzostwa Chopina – nauczyciela muzyki i związki jego utworów z życiem kompozytora. Podziwiajcie jego niezłomną polskość i wiarę: „Nie obejdzie się bez strasznych rzeczy, ale na końcu tego wszystkiego jest Polska, świetna, duża, słowem: Polska! Zawsze swoimi nazywam Polaków i tylko z nimi czuję się bliżej Ojczyzny”.
O życiu, miłościach, geniuszu i genezie twórczości, marzeniach, tajemnicach, tęsknotach, przeżyciach Fryderyka Chopina opowiada Barbara Wachowicz – autorka świetnych biografii Wielkich Polaków, laureatka wielu nagród, a wśród nich Orderu „Polonia Mater Nostra Est” „za wyjątkowy dar przekazywania młodzieży skarbów narodowego dziedzictwa” i Orderu Uśmiechu przyznanego przez młodzież z motywacją: „To dzięki niej zstępują z piedestału bohaterowie narodowi, by stać się nam bliskimi”. 



 Premiera: 15 maja

Opis wydawcy:
Nowe, uzupełnione, połączone wydanie dwóch książek Autorki poświęconych postaci i twórczości Melchiora Wańkowicza. Publikacja została poszerzona o szereg nowych wątków, m.in. opartych o dokumenty ujawnione przez IPN. Autorka, ostatnia sekretarka i twórcza asystentka pisarza, zamieszcza teksty powstałe od 1975 roku, zaraz po śmierci pisarza i wspomnieniowe. Wartki język narracji oraz frapująca konstrukcja całości wciągają i dają wrażenie bliskiego obcowania z postacią wielkiego Wańkowicza.







 Premiera: 23 maja

Opis wydawcy:

Aleksandra Ziółkowska-Boehm pisze o reportażach literackich, literaturze faktu, dylematach pisarzy i o tytułowych „,delicjach“,, czyli głosach krytyków i czytelników. Docieka, jak książki po ukazaniu się żyją własnym życiem, nierzadko wbrew zamierzeniom autorów. Opowiada o losach nietuzinkowych ludzi, których spotkała w Polsce, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, a nawet w Argentynie i Brazylii. Nie waha się zmierzyć z wielkimi nazwiskami kultury, takimi jak Isaac Bashevis Singer czy Jerzy Giedroyc, redaktor naczelny paryskiej „,Kultury“,, który przez dziesięciolecia kształtował gusta literackie i polityczne myślenie polskich elit nie tylko na emigracji. 


Aleksandra Ziółkowska-Boehm obydwie książki będzie podpisywać w trakcie Warszawskich Targów Książki (25 i 26 maja).

16 września 2017

Zaproszenie do lektury

We wrześniowym numerze "Listu do Pani" przedstawiam - na kanwie niezwykłej książki Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm - sylwetkę Cezarii Iljin-Szymańskiej, "Kaji od Radosława", która uczestnicząc w największych zawirowaniach historii dwudziestowiecznej, nigdy nie straciła nadziei i pogody ducha. Miło mi zaprosić do nabycia czasopisma i lektury!

Miesięcznik można zamówić poprzez prenumeratę na stronie: http://listdopani.pl/

16 maja 2016

Zaproszenia na dwa wielkie krakowskie wydarzenia literackie!


Dostałam w tym tygodniu zaproszenia na dwa wieczory literackie. Zapraszam w imieniu wspaniałych Pisarek!





Podziemny Salon Artystyczno-Literacko-Muzyczny (PSALM) zaprasza miłośników książki na niezwykłe spotkanie z dr Aleksandrą Ziółkowską-Boehm, pisarką z USA, członkinią amerykańskiego PEN-Clubu, Stowarzyszenia Pisarzy Polskich na Obczyźnie oraz Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, laureatką wielu prestiżowych nagród literackich, stypendystką Fundacji Fulbrighta i Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku, pisarką od wielu lat mieszkającą w stanie Delaware w Stanach Zjednoczonych, Autorką wielu książek wydawanych w Polsce i po angielsku w Stanach Zjednoczonych. Aleksandra Ziółkowska była dwa ostatnie lata życia Melchiora Wańkowicza jego asystentką, jej pisarz zapisał archiwum i zadedykował ostatnią swoją pracę Karafka La Fointaine'a. Tematy, które pisarka porusza w swoich książkach, to między innymi polskie losy naznaczone wojną światową, amerykańscy Indianie. Także ... koty i Ingrid Bergman.



Wieczór autorski z cyklu “Historia ojczysta” na żywo poprowadzi dr Marek Mariusz Tytko z UJ. Oprawa muzyczna: JS Guitar Solo.

Miejsce spotkania: Aula św. Jana Pawła II w podziemiu domu parafialnego przy kościele p.w. Matki Bożej Różańcowej w Krakowie-Piaskach Nowych przy ul. Nowosądeckiej 41.

Czas spotkania: niedziela, 22 maja 2016 r.godz. 19.00-21.00.

Dojazd na spotkanie: tramwajami nr 24, 50, autobusami nr 164, 204, 244 (przystanek “Piaski Nowe”).

Wstęp wolny.

********************************************************************


11 września 2015

Przedwojenni aktorzy (część 4). Historia niezwykłej kolekcji

sierżant pilot Antoni Głowacki (1910-1980)


Dziś chciałabym przedstawić sylwetki dwóch asów powietrznych i nawiązać do poprzednich odcinków swoistego cyklu fotograficznego, który zatytułowałam Przedwojenni aktorzy. Historia niezwykłej kolekcji [część 1, część 2, część 3]. 

Od Pani Beaty Płaczek otrzymałam bowiem, obok wielu pięknych zdjęć pochodzących z jej bogatego i ciekawego archiwum rodzinnego, fotografię ze słynnym pilotem RAF-u z adnotacją, iż był to brat cioteczny jej babci! Publikuję to zdjęcie, bardzo znane zresztą miłośnikom polskiej historii podniebnej, wraz ze znalezionymi w Internecie fragmentami wspomnień spisanych po wojnie przez tego niezwykłego asa myśliwskiego. Jak napisała do mnie Pani Beata,

nie zachowały się żadne jego zdjęcia z dzieciństwa, mam jedynie zdjęcie ich [Antoniego i Piotra Głowackich - obydwaj bracia byli pilotami] rodziców. Ojciec Głowackich był bratem mojej prababci Rozalii Jasińskiej (z domu Głowacka).



Rozalia Jasińska (z domu Głowacka)


Edward Jasiński
AKTUALIZACJA (14.09.): NOWE ZDJĘCIA!

Antoni Głowacki



Antoni Głowacki






Rodzice Antoniego Głowackiego




1 września 2015

"Ziele na kraterze". Książka "dla tych, którzy mieli dzieci, i dla tych, którzy byli dziećmi"



Recenzja w rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej, ku pamięci polskich żołnierzy walczących na wszystkich frontach i tych, którzy po zdradzie aliantów nie złożyli broni i do końca walczyli o wolną Polskę w latach 1944-1963, ku pamięci obywateli Rzeczypospolitej pomordowanych w niemieckich obozach koncentracyjnych i sowieckich łagrach, w Katyniu i Palmirach, w Piaśnicy, Ponarach, na Łukiszkach i tysiącach miejsc kaźni, gdzie ginęli Polacy tylko dlatego, że byli Polakami, a także ku pamięci powstańców warszawskich, w tym Krystyny Wańkowiczówny ps. Anna

Więc napiszę dla tej Anny-Krystyny książkę o Tobie i o Domeczku, w którym rosłaś - jakbym w dłonie wziął ciepły kłębuszek życia i niósł między szare mury drapaczy w ten doskonale zorganizowany straszny świat. […] Ta książka będzie z uśmiechów, wzruszeń; przypomnień - o życiu Twoim i jej matki. Niech w jej życiu, obskoczonym przez nie wiem jakie radary, helikoptery, telewizje, atomy, sączy się z dna istnienia zapach tych lat, z których wyszła Twoja szukająca, chłonna, nieukojona dusza, paląca się jak płomień na wietrze.


Żyjesz, Krysiuniu. Żyjesz i żyć będziesz.


(Melchior Wańkowicz, Epilog i Prolog. List do Krysi [w:] Ziele na kraterze, Prószyński i S-ka, Warszawa 2009, s. 431)







Tę wzruszającą opowieść o osobistej stracie związanej z Powstaniem Warszawskim napisał Melchior Wańkowicz w Stanach Zjednoczonych, gdzie przebywał od 1949 roku. Wspomnienia ukazały się w Nowym Jorku dwa lata później. Miały odtąd siedemnaście wydań i stały się najchętniej czytaną książkę napisaną przez „ostatniego, co tak piórem wodził”. W 1957 roku czytelnicy „Życia Warszawy” uznali Ziele na kraterze za najlepszą publikację opowiadającą o okupacji i powstańczej stolicy. Wiele rodzin przetrzebionych przez wojnę odnajdywało na stronicach dzieła swoje losy i przeżycia. Aleksander Małachowski ochrzcił Ziele na kraterze mianem „elegii na śmierć córki”.



Współczesne polskie matki i ojcowie, szczęśliwie żyjący w czasach pokoju, mogą w tej książce zobaczyć siebie w radości i trudzie budowania ogniska domowego, wychowywania dzieci, organizowania dnia codziennego, wspólnego bytowania, śmiania się, podróżowania i walczenia z przeciwnościami. Książka opowiada również o różnych barwach dzieciństwa. Na taki trop odczytywania Ziela na kraterze naprowadza wielokrotnie sam pisarz:



Przecież ta książka jest dla mamuś i dla tych, którzy mieli dzieci, i dla tych, którzy byli dziećmi. Ta książka jest po to, żeby złożyli samotne ręce stwardniałe od pracy i przypomnień. Ta książka przeprasza, że co pewien czas rozdzierają się jej pogodne na razie karty.



Dzieło to przepajają polskość, smak życia, duch przygody i szczęście rodzinne. Każda literka napęczniała jest sercem oraz dobrego gatunku sentymentem. Z każdej stronicy „sączy się miodopłynna mądrość”.


2 lipca 2015

"Jak takiego pisarza nie lubić, jak nie biegać jego tropem dość zawiłym w końcu".



Życiorys Melchiora Wańkowicza to jeden z owych pasjonujących reportaży, których bohaterem jest pisarz tropiący sens ludzkiej przygody.

Aleksandra Ziółkowska-Boehm, Na tropach Wańkowicza po latach, Prószyński i S-ka, Warszawa 2009, s. 366.


Mistrz i ojciec polskiej opowieści reportażowej oraz twórca literatury patriotycznej. Korespondent wojenny, którego opisy bohaterskich walk Polaków na Westerplatte, oddziału majora Henryka Dobrzańskiego oraz II Korpusu we Włoszech krzepiły w latach komunizmu („podbijał narodowy bębenek”). Najwybitniejszy i najpopularniejszy pisarz doby przedwojennej i powojennej. Demaskatorski publicysta. Dumny Kresowiak. Globtroter. Wielki indywidualista, na każdym kroku ujawniający wręcz magnackie sobiepaństwo. Tytan pracy. Człowiek niezwykle przedsiębiorczy (miał żyłkę do biznesu, o czym świadczy sukces założonego wspólnie z Marianem Kisterem w 1924 roku Towarzystwa Wydawniczego „Rój”). Kochający i troskliwy mąż i ojciec, który stracił starszą córkę w Powstaniu Warszawskim. W PRL otoczony gęstą siecią donosicieli. Żarliwy patriota. Większość jego kultowych książek przedstawia losy Polaków w pierwszej połowie XX wieku. Przyjaciele i znajomi wspominają wyjątkowe poczucie humoru oraz barwną osobowość.  Ciągle udoskonalał swój warsztat pisarski. Dbał o sprawy materialne, by mieć komfortowe warunki do pisania. Bywał oszczędny, ale i szczodry, np. wspierał hojnie i bez rozgłosu antykomunistyczną opozycję. Miłośnik życia, czerpiący z niego garściami i tryskający optymizmem mimo przeciwności i trudnych wojennych doświadczeń. Kochał przebywać wśród ludzi, potrafił ich słuchać, a rozmowy swoje nazywał sondowaniem duszy. Agnostyk, choć wychowany jako katolik i bardzo przywiązany do tradycji. Taki wizerunek Melchiora Wańkowicza wyłania się z książki Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm − spadkobierczyni jego ogromnego archiwum.
                                                
[…]  interesujący człowiek, monumentalny pisarz - tak popularny i tak słabo znany i rozumiany - słowa puentujące jeden z najbardziej przejmujących rozdziałów książki najlepiej odzwierciedlają zamierzenia autorki, która za główny cel postawiła sobie przede wszystkim przybliżenie czytelnikom sylwetki Melchiora Wańkowicza. O jednej z największych indywidualności polskiej literatury w ostatnich dwudziestu latach mówi i pisze się bowiem  zbyt mało. Na tropach Wańkowicza... to dowód wielkiej empatii, literaturoznawczej dokładności oraz obiektywizmu, a także osobiste świadectwo wchodzenia w życie Melchiora Wańkowicza z tym specyficznym rodzajem zaangażowania, w którym czają się i ciekawość, i podziw, i niepokój czasem, bo odkrywać można wciąż wiele i są ślady, którymi nikt wcześniej nie podążał lub po prostu się urywają.


21 czerwca 2015

Powrót Melchiora Wańkowicza do "wielkiej, szmaragdowej doliny Niewiaży"



[...] Rozrachowały się dwie prawdy. Kresom to nie nowina. Szumią sobie lasy dalej, jak przed laty, broczy żywica na wrzosowiska, pachnie ziemia, lśni rzeka, mrówki po lasach odbudowały kopce na wyrąbanych przez wojnę przesiekach i snują się drożynami z igliwia. […] Ziemi tej to nie pierwszyzna i Bogu nie pierwszyzna, pamięci lat kresowych nie pierwszyzna […].

Melchior Wańkowicz, Szczenięce lata, wstęp Anna Bernat, Prószyński i S-ka, Warszawa 2009, s. 93.

Uwodzicielskim urokiem gawędy i miłością do tradycji (co wyraża choćby taka inwokacja: O, jakże przedziwnie mocne szpony ma tradycja wieków) tchnie Melchiora Wańkowicza opowieść o „kraju lat dziecinnych” i jego blaskach. Nie ma bowiem cenniejszej i piękniejszej książki o Kresach, zwyczajach, minionej epoce niż „Szczenięce lata” - jak pisze  Aleksandra Ziółkowska-Boehm w swojej książce Na tropach Wańkowicza po latach, poświęconej pisarzowi rodem z Mińszczyzny. Jej zdaniem piękniejsza niż Dolina Issy Czesława Miłosza.

Wańkowicz powraca myślą do czasu, gdy życie w dworku kalużańskim i „majątku babki, matczynych Nowotrzebach”, było dla niego oazą tradycji, polskości, piękna i dobra. Kultywowany we wspomnieniach arkadyjski obraz przeszłości ulega mitologizacji, nie brakuje jednak gorzkich refleksji, np. o tajemnicy istnienia, nieubłaganym upływie czasu lub dramatycznych zakrętach historii, gdy pisze w puencie: Pstrokatemu srokoszowi historii podobało się przewłóczyć żywe serca ludzkie.

 Pisarz odtwarza niewzruszone piękno pejzażu Kowieńszczyzny i Mińszczyzny, ponadczasowy urok domostw tam położonych oraz pokrytych patyną dziesięcioleci przedmiotów. Nie stanowią one jedynie tła i odległego echa wspomnień, ale odżywają na naszych oczach dzięki rzadkiemu talentowi autora, który potrafi wzbudzić entuzjazm i rozrzewnienie czytelnika odpowiednim budowaniem nastrojów, sposobem narracji i innymi zabiegami literackimi. Potrafi także rozśmieszyć, wplatając w swoją opowieść „witaminy humoru”, jak to nazywał, by rozładować wzniosłość.


18 stycznia 2015

"Wyjść z zaklętego kręgu uprzedzeń"



 Opowieść Indian Czerokezów (ze Wstępu książki A. Ziółkowskiej-Boehm)
Starszy Indianin opowiada swemu wnukowi o złu i dobru. Mówi, że w człowieku są dwa wilki, skłócone i walczące ze sobą. Jednego charakteryzuje gniew, zazdrość, żądza posiadania, arogancja, fałszywa duma i inne negatywne cechy. Z drugiego emanuje radość, pokój, miłość, nadzieja, spokój, skromność, życzliwość, dobroczynność, wiara i  inne pozytywne cechy.
Wnuk myślał przez chwilę i potem spytał:
- Dziadku, który wilk zwycięży?
- Ten, którego będziesz karmić - odpowiedział dziadek.

Z książki Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm wyłania się fascynujący i wielowymiarowy obraz rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. Oni sami nie chcą być nazywani Indianami. Jeden z rozmówców pisarki, Chickasaw z Oklahomy - James A. Humes, podkreśla: Nie chcemy być nazywani pierwszymi Amerykanami ani podobnie jak Asian-Americans, Scottish-Americans, Italian-Americans. Nie chcemy być także nazywani Indianami (tak nas nazwał Kolumb), chcemy być Apaczami, Kiowa, Chickasaw. Jednak autorka słusznie zwróciła mu uwagę, że ludzie nazywają ich Indianami, bo skąd mają wiedzieć, z jakiego plemienia ktoś pochodzi. Aleksandra Ziółkowska-Boehm porusza i wyjaśnia w publikacji wiele delikatnych spraw i robi to z ogromnym wyczuciem. Zadanie, jakie przed sobą postawiła, było ryzykanckie. Jak sama we wstępie wyznała, bała się spłycenia problemu, a także tego, że będą nią kierować protekcjonizm oraz upojenie egzotyką i innością. Temat przeszłego i współczesnego życia Indian amerykańskich jest bowiem wieloaspektowy, wymagający olbrzymiej wiedzy, zerwania ze swoimi (ukształtowanymi przez lektury z dzieciństwa i popkulturę) wyobrażeniami na temat Indian, pozbycia się mitów, a także pokory i rzetelnego warsztatu reporterskiego. Tych cech Aleksandrze Ziółkowskiej-Boehm nie brakuje, o czym świadczą inne jej cenione i wyróżniane przez czytelników i krytyków książki.



Zebrane w tomie teksty (niektóre publikowane były już na łamach czasopism), wywiady i zdjęcia są plonem dziesięcioletniego zgłębiania przez nią problemu, podróży do rezerwatów w Dakocie Południowej, Teksasie, Montanie, Wisconsin i Oklahomie, śledzenia bieżących spraw społeczności indiańskich, spotkań i rozmów z rdzennymi mieszkańcami Ameryki, a także z badaczami niebędącymi Indianami. Bezpośrednim zaś asumptem do popełnienia książki stała się intrygująca postać stryja pisarki, rzeźbiarza Korczaka Ziółkowskiego, któremu wódz Siuksów, Henry Standing Bear (Stojący Niedźwiedź), zaproponował przed drugą wojną światową wyrzeźbienie w Black Hills podobizny najsłynniejszego indiańskiego wodza - Crazy Horse’a (Szalonego Konia). Po zakończeniu wojny czterdziestoletni Korczak podjął się wykonania tego niezwykłego i ciężkiego zadania. Często powtarzał: Jaki zaszczyt dla polskiego sieroty z Bostonu, że wodzowie powierzyli mu zadanie opowiedzenia w kamieniu historii swojej rasy. Jakiż to wielki zaszczyt! Tylko w Ameryce człowiek może wyrzeźbić górę. Wcześniej ten rzeźbiarz polskiego pochodzenia  brał  udział w tworzeniu wizerunków czterech amerykańskich prezydentów oraz zbudował marmurowe popiersie Ignacego Paderewskiego, za które zdobył pierwszą nagrodę na Wystawie Światowej w Nowym Jorku.



Otwarta rana Ameryki jest pozbawioną tendencyjności i wiarygodną panoramą współczesnego życia i dziejów plemion indiańskich na kontynencie amerykańskim. Autorka patrzy na Indian z kilku perspektyw: historycznej, ekonomicznej, kulturowej i społecznej. O przeszłości i dzisiejszym położeniu Czerokezów, Szejenów, Kiowa, Irokezów czy Apaczy dowiadujemy się od nich samych, a także od innych mieszkańców Stanów Zjednoczonych, dzięki czemu możemy skonfrontować różne punkty widzenia. Autorka przywołuje wypowiedzi przedstawicieli obydwu odmiennych światów, przy czym nie ufa ani jednej, ani drugiej stronie, bo zdaje sobie sprawę, że nic nie jest czarno-białe oraz że błędy i zaniechania popełniają zarówno Indianie, jak i nie-Indianie. Stara się unikać za wszelką cenę trywializacji poruszanych zagadnień, z dużą dozą krytycyzmu podchodzi do różnych źródeł i poglądów, łamie stereotypy, powołując się na badania i obserwacje znawców problematyki, a także swoje wieloletnie, gdyż autorka mieszka w Stanach Zjednoczonych od 1990 roku. Zaprasza nas do rezerwatów i szkół, byśmy zobaczyli, w jakich warunkach uczą się indiańskie dzieci, jak żyją różne plemiona i z jakimi problemami się borykają (m.in. narkotyki); przywołuje legendy, opisuje obrzędy, wierzenia i zwyczaje, abyśmy lepiej zrozumieli Indian i ich kulturę. Ukazuje także status społeczny kobiet, przy okazji rozprawiając się z romantycznym mitem o indiańskiej księżniczce Pocahontas:



W indiańskiej tradycji kobiety cenione są jako matki, ponieważ przekazują następnym pokoleniom wartości. Dziewczęta ze swoją młodością i urodą nie są tak hołubione, jak dzieje się to w kulturze białych. To tłumaczy, dlaczego Indianki nie wygrywają wyborów ogólnarodowych.



Chodzi rzecz jasna o „festiwale próżności”, jakimi są konkursy piękności. Autorka portretuje również wielkich wodzów, najdzielniejszych wojowników, przedstawia kulisy bitew, np. masakrę nad Sand Creek z 1864 roku czy bitwę nad Little Big Horn, która rozegrała się w 1876 roku. Rozważania i spekulacje historyków na temat najważniejszych wojen Indian z białymi Amerykanami trwają do dziś. Fakty, które Aleksandra Ziółkowska-Boehm przywołuje na podstawie ich badań, każą się przejąć przeszłymi losami rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. Jak podkreśla jeden z rozmówców pisarki, aktywista plemion Apaczów i Szejenów, Indianie zostali oszukani przez różne fałszywe traktaty i przyrzeczenia. Powiedział również, że biali mordowali nie tylko zaadoptowane dzieci indiańskie, lecz nawet własne, które mieli z indiańskimi kobietami. Dlatego dzisiejsi Amerykanie żyją z „otwartą raną”, ona wciąż krwawi, ale dziś widać więcej woli, aby jej nie rozdrapywać, ale budować pomosty porozumienia i zwalczać uprzedzenia. Z książki dowiadujemy się też, dlaczego Indianie nie uznają Święta Dziękczynienia, jakie znaczenie mają dla nich kasyna gry oraz jaki wpływ wywarła konfederacja Irokezów na amerykańską konstytucję (około 1570 roku pięć plemion irokezkich utworzyło najsilniejszą w dziejach Ameryki Północnej konfederację plemion indiańskich - tzw. Ligę Ludów Długiego Domu). Możemy również poznać fascynującą historię indiańskich szyfrantów, którzy pomogli Amerykanom wygrać drugą wojnę światową.



Opublikowana w Polsce w 2007 roku, a w Stanach w 2009 roku Otwarta rana Ameryki stanowi doskonały pretekst, by się przyjrzeć świadomemu lub nie, chcianemu lub nie, warunkowemu lub nie odosobnieniu Indian. Książka zaspokaja pragnienie zrozumienia ich historii, kultury, wierzeń i społeczno-gospodarczego położenia w dzisiejszej Ameryce. Pisarka darzy rdzennych mieszkańców tego kontynentu dużym szacunkiem, maluje ich z wielką wrażliwością, nie ukrywa swojej nimi fascynacji, ale to nie przesłania istoty podejmowanych przez nią problemów; przygląda się Indianom niezwykle krytycznie i wnikliwie. Aleksandra Ziółkowska-Boehm napisała czuły przewodnik po indiańskiej duszy. Pokazuje różne oblicza Stanów Zjednoczonych. Ze zgromadzonych przez nią cegiełek każdy czytelnik może sam ułożyć sobie panoramę tego kraju.



**************************************************************





 Warto jeszcze wspomnieć, że publikacja wzbogacona jest o cenne fotografie, informacje dotyczące pochodzenia nazw wybranych stanów, zestaw adresów muzeów przechowujących kolekcje i pamiątki plemion oraz adresów szkół, organizacji i pism indiańskich, a także mapę Indian amerykańskich.