Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Juliusz Słowacki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Juliusz Słowacki. Pokaż wszystkie posty

15 lutego 2018

Malwy - ulubione kwiaty Juliusza Słowackiego


Mamo moja, kiedyś mały nasz domek - biały jak śnieg - z zielonymi okiennicami, z czerwonym dachem, obsadzimy różnobarwnymi malwami. Z tyłu będzie rosło kilka jodeł i kilka brzóz drżących... i ścieżki wysypane będą żółtym piaskiem... - i jaskółki będą nad gankiem się gnieździły - O, jakie by to szczęście było!

                                                      Juliusz Słowacki w liście do matki z Genewy

Franciszek Ksawery Lampi -

Portret Salomei Słowackiej






Juliusz Słowacki

Godzina myśli


[...] Nieraz te dzieci myślą dwoistą i duszą



Składali jedne, piękne całością obrazy.



W dnie wiosenne przy ścieżce piaskowej, na kwiatach,



Gdzie nad nimi różowe rozkwitały ślazy,





Gdzie wisznie jak dziewice w białych wiosny szatach



Między zarumienione kryły się jabłonie;



Tam wzajem na ramionach opierając skronie



Zamieniali słowami uczucia wzajemne.



Oni marzeniem księgi rozumieli ciemne





Nie rozumiejąc myślą. Z dziecinnego piasku



Na księgach Swedenburga budowali gmachy



Pełne głosów anielskich, szaleństwa i blasku,



Niebu tytanowymi grożące zamachy. [...]


ślaz — malwa. [przypis edytorski]





3 września 2015

Józef Antoni Beaupré − krzemieniecki lekarz, „osobisty rodziny Słowackich przyjaciel”, zesłaniec

Źródło: Polona.pl





Położony w malowniczym rozległym jarze, otoczony siedmioma stromymi wzgórzami Krzemieniec… Miasteczko to zachwycało wyjątkową urodą zarówno w czasach Gimnazjum i Liceum Krzemienieckiego, jak i w okresie międzywojennym. W 1803 roku Krzemieniec przekroczył liczbę zaledwie sześciu tysięcy mieszkańców. Powstanie w 1805 roku, z inicjatywy Hugona Kołłątaja i Tadeusza Czackiego, wyjątkowej szkoły wyrwało Krzemieniec z marazmu i drzemki, w jakie popadło miasteczko u progu XIX stulecia.

W latach 1819−1823 Krzemieniec wyraźnie okrzepł, o czym zaświadczają słowa rozkochanego w nim pamiętnikarza, Franciszka Kowalskiego:

Ulice otaczające gmachy liceum i ogród ozdobione były pięknymi domami; niektóre wyglądały jak pałacyki zamieszkałe przez majętne z różnych stron rodziny, osiadłe dla wychowania swych dzieci. Pomiędzy nimi był piękny własny dom Czackiego i szefa Drzewieckiego. Ludność miejscowa i przyjezdna sprawiała wesoły ruch w mieście, które w epoce mego pobytu podniosło się do niepospolitej zamożności, […] a głośne zabawy, zjazdy na karnawał gości z całego prawie Wołynia i Podola, bale, koncert rożnych przyjezdnych artystów, ubiory, stroje, powozy itp., dały powód niektórym do nazwania Krzemieńca małym Paryżem.



Krzemieniec miał nieodpartą siłę przyciągania. W „małym Paryżu” zamieszkało wielu cudzoziemców z pochodzenia, a Polaków z wyboru. Krzemieniecki lekarz, Józef Antoni Beaupré, czuł się Polakiem i jako patriota doświadczył zsyłki dwukrotnie. To jego ojciec, konfederat barski, Francuz, który przybył do Polski w 1760 roku, wybrał sobie tę ojczyznę.