Urzekająca, błyskotliwa oraz pełna ironii i humoru proza. Po raz drugi przekonuję się, że lektura opowiadań Izaaka Babla dostarcza wielu olśnień, zachwytów i śmiechu. Nie tworzył on żywotów świętych, toto nie. Rosyjski pisarz rodem z Odessy ("rosyjskiej Marsylii") opisał rabusiów z przedmieść, żebraków, "hulaków z żyłką do filozofii", wariatów i dziwaków, w tym, jak to określił, "arystokratów Mołdawanki". W tej dzielnicy Odessy mieszkał Babel, co pozwoliło mu zebrać materiał do nowel o Beni Krzyku. Wśród wykreowanych postaci zaludniających odeski mikroświat większość to Żydzi albo... "półtora Żyda", bo w "jednym Żydzie nie mogło zmieścić się tyle czelności i pieniędzy".
Pisarz, kreśląc barwne portrety Beni Krzyka zwanego Królem, jego ojca Mendla, jednookiego Froima Gracza i innych prowodyrów złodziejskiej szajki, ukazuje wszystkie wymiary ludzkiej egzystencji - często poplątanej i dziwacznej, niekiedy dramatycznie trudnej i niepozbawionej strachu, czasami zwyczajnie nudnej, ale też momentami zaskakującej. Pełno w utworach Babla zwykłego życia z jego brudem, kurzem, nędzą, "bezterminową katorżną harówką" – ale także pełno uroku bliskich mu miejsc Odessy i tego zawsze
zaskakującego światła o różnych porach roku i dnia.
