31 maja 2020

By wszystko się zgadzało... Wywiad z Aleksandrą Ziółkowską-Boehm




Serdecznie zapraszam do lektury mojego wywiadu z Aleksandrą Ziółkowską-Boehm na stronie Granice.pl! TUTAJ


Aleksandra Ziółkowska-Boehm – doktor nauk humanistycznych UW, stypendystka m.in. Fundacji Kościuszkowskiej i Fundacji Fulbrighta, właścicielka archiwum Melchiora Wańkowicza, który zadedykował jej ostatnią książkę Karafka La Fontaine’a. Ma w dorobku kilka publikacji na temat jego życia i twórczości (w 2019 roku w PIW ukazało się Wokół Wańkowicza). Autorka ponad dwudziestu poczytnych książek, m.in. poświęconych postaciom z najnowszej historii Polski, w tym: Dwór w Kraśnicy i Hubalowy Demon; Kaja od Radosława, czyli historia Hubalowego krzyża (nagroda londyńskiego Związku Pisarzy na Obczyźnie), Lepszy dzień nie przyszedł już, Polakom żyjącym na obczyźnie: Kanada, Kanada..., Senator Haidasz, Amerykanie z wyboru, Korzenie są polskie, autobiograficznych: Nie minęło nic, prócz lat (z Szymonem Kobylińskim) i Ulica Żółwiego Strumienia, a także książek poświęconych: Indianom (Otwarta rana Ameryki), Ingrid Bergman (Ingrid Bergman prywatnie) oraz... kotom (Podróże z moją kotką). Ponad dziesięć jej książek ukazało się w języku angielskim w Stanach Zjednoczonych. W 2001 roku otrzymała Złoty Exlibris Książnicy Pomorskiej, w 2006 roku ‒ amerykańską doroczną nagrodę stanu Delaware w dziedzinie literatury faktu (creative non-fiction), w 2019 roku ‒ nagrodę Instytutu Pamięci Narodowej „Świadek Historii”. Mieszka na stałe w Wilmington, w stanie Delaware. Tegoroczna laureatka konkursu "Wybitny Polak w USA" w kategorii "kultura".









                                                Aleksandra Ziółkowska-Boehm z Suzy

20 kwietnia 2020

Ukazało się drugie wydanie książki Barbary Wachowicz!


Mimo że mam pierwsze wydanie, które otrzymałam w darze (z przepiękną dedykacją) osobiście od Pisarki w grudniu 2016, po niezapomnianym spotkaniu w Krakowie (wieczór gawęd w Śródmiejskim Ośrodku Kultury przy Mikołajskiej), to drugie wydanie tego dzieła też koniecznie chciałam mieć! Wspaniale, że wydawnictwo Muza je wznowiło! 







"List do Pani" 2017, nr 2 (251)



💜

Barbara Wachowicz w Śródmiejskim Ośrodku Kultury [z filmowego archiwum]:



7 lipca 2019

Piękne spotkanie autorskie z Aleksandrą Ziólkowską-Boehm 6 czerwca w Krakowie


Dlaczego pisarze wybierają non-fiction zamiast fiction, skoro jest tyle uwarunkowań i trudnych granic do przekroczenia? Prawdziwe historie uczą nas, co znaczy być prawym, odważnym, przestraszonym – uczą pokory. Pokazują nam niezwykłe charaktery, które są tym bardziej wyjątkowe, że były, są i istniały naprawdę. 

Aleksandra Ziółkowska-Boehm, Pisarskie delicje, Bellona, Warszawa 2019, s. 13








2 czerwca 2019

"Nad Słuczą" - kolejna piękna książka "wołyńska" Feliksa Trusiewicza


Był taki kraj kwieciem i miodem pachnący, światłem słońca przejmująco malowany od różowych zórz budzącego się dnia do purpur zachodu. Kraj bogactwem dzikiej, nieskażonej cywilizacją natury słynący […]. Na łonie tej dzikiej natury, w symbiozie z nią, żył lud prymitywny o duszy lirycznej, fizycznie odporny na trudy, czerpiący środki do życia z uprawy ziemi i owoców las oraz rzek. Ten kraj to północny Wołyń – moja umiłowana, utracona ziemia ojczysta, rękami zbrodniarzy UPA usiana mogiłami polskich rodzin, popiołami ich osiedli i świątyń. Ta kolebka mojego życia nigdy nie zostanie zapomniana – w moich myślach i snach pozostanie jak cudowna legenda – tak pięknie na okładce najnowszej książki Pan Feliks Trusiewicz wyjaśnia czytelnikom motywy swojego pisania o ziemi rodzinnej. 




W Nad Słuczem unoszą się rzadkie w najnowszej literaturze żar miłości do ojczyzny i duch historii, polskich powstań, walk, zmagań o wolność, wejście w głąb dziejów, na co zwraca uwagę w przedmowie ceniony pisarz i poeta, także urodzony na Kresach, Stanisław Srokowski, który nazwie Feliksa Trusiewicza znakomitym kronikarzem naszych dziejów i gawędziarzem. Stanisław Srokowski wskazuje również na literacki artyzm opisów wiejskich pejzaży Wołynia, prac polowych, tradycji i obrzędów, zwyczajów i obyczajów oraz na bogato pokazany śpiewny język lokalny, nasycony gwarą polską, rusińską, ukraińską, białoruską i rosyjską.

6 maja 2019

Wyczekiwane majowe nowości książkowe

Premiera: 9 maja


Opis wydawcy:


Wsłuchajcie się w rytm serca Fryderyka Chopina. Przeżyjcie z nim lata dziecięctwa w szczęśliwym kręgu rodzinnym, pierwszą miłość, młodość wpisaną w żar dni przedpowstańczej Warszawy, dramatyczny czas lęku na obczyźnie o los bliskich i Ojczyzny, powstańcze dni, olśniewające tryumfy w Paryżu, zagadkę listów i fascynacji Delfiną Potocką, marzenie o szczęściu u boku Marii Wodzińskiej, płomienny romans, a potem już tylko „sojusz familijny” z George Sand, ostatnią podróż do Szkocji i Anglii. Poznajcie arkana mistrzostwa Chopina – nauczyciela muzyki i związki jego utworów z życiem kompozytora. Podziwiajcie jego niezłomną polskość i wiarę: „Nie obejdzie się bez strasznych rzeczy, ale na końcu tego wszystkiego jest Polska, świetna, duża, słowem: Polska! Zawsze swoimi nazywam Polaków i tylko z nimi czuję się bliżej Ojczyzny”.
O życiu, miłościach, geniuszu i genezie twórczości, marzeniach, tajemnicach, tęsknotach, przeżyciach Fryderyka Chopina opowiada Barbara Wachowicz – autorka świetnych biografii Wielkich Polaków, laureatka wielu nagród, a wśród nich Orderu „Polonia Mater Nostra Est” „za wyjątkowy dar przekazywania młodzieży skarbów narodowego dziedzictwa” i Orderu Uśmiechu przyznanego przez młodzież z motywacją: „To dzięki niej zstępują z piedestału bohaterowie narodowi, by stać się nam bliskimi”. 



 Premiera: 15 maja

Opis wydawcy:
Nowe, uzupełnione, połączone wydanie dwóch książek Autorki poświęconych postaci i twórczości Melchiora Wańkowicza. Publikacja została poszerzona o szereg nowych wątków, m.in. opartych o dokumenty ujawnione przez IPN. Autorka, ostatnia sekretarka i twórcza asystentka pisarza, zamieszcza teksty powstałe od 1975 roku, zaraz po śmierci pisarza i wspomnieniowe. Wartki język narracji oraz frapująca konstrukcja całości wciągają i dają wrażenie bliskiego obcowania z postacią wielkiego Wańkowicza.







 Premiera: 23 maja

Opis wydawcy:

Aleksandra Ziółkowska-Boehm pisze o reportażach literackich, literaturze faktu, dylematach pisarzy i o tytułowych „,delicjach“,, czyli głosach krytyków i czytelników. Docieka, jak książki po ukazaniu się żyją własnym życiem, nierzadko wbrew zamierzeniom autorów. Opowiada o losach nietuzinkowych ludzi, których spotkała w Polsce, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, a nawet w Argentynie i Brazylii. Nie waha się zmierzyć z wielkimi nazwiskami kultury, takimi jak Isaac Bashevis Singer czy Jerzy Giedroyc, redaktor naczelny paryskiej „,Kultury“,, który przez dziesięciolecia kształtował gusta literackie i polityczne myślenie polskich elit nie tylko na emigracji. 


Aleksandra Ziółkowska-Boehm obydwie książki będzie podpisywać w trakcie Warszawskich Targów Książki (25 i 26 maja).

26 kwietnia 2019

Kresy - tam nadal dla Polski biją polskie serca


Zmarła 7 czerwca ubiegłego roku Barbara Wachowicz nie tylko z dramatycznej perspektywy spoglądała na Kresy. Jej gawędy i reportaże nie są wyłącznie opowieściami o mitycznej krainie, lecz także próbą zrozumienia potencjału tkwiącego w utraconych ziemiach, a opiera się on na polskiej, żydowskiej, ukraińskiej oraz ormiańskiej historii i kulturze. Wileńszczyzna, Nowogródczyzna, Wołyń, Grodzieńszczyzna są przesiąknięte przeszłością tych narodów, ale przede wszystkim polskością. Ta ziemia ma dla nas, Polaków, ogromną wartość duchową, wciąż promieniującą. Obficie czerpiemy i będziemy czerpać z dziedzictwa „kresowej Atlantydy”.

Swoimi książkami, wystawami, widowiskami i gawędami Barbara Wachowicz niestrudzenie ocalała kruszec polskości. Jej olbrzymi dorobek dotyczy doświadczeń biograficznych wybitnych Polaków, przygód intelektualnych, fascynacji Kresami i ich bogactwem. W ten krąg zainteresowań literackich pisarki doskonale wpisuje się, wydana pośmiertnie (jesienią 2018 roku), książka Wielcy Polacy na Kresach, będąca wznowieniem jej reportaży należących od dawna do klasyki tego gatunku, opublikowanych po raz pierwszy w 1994 roku w tomie zatytułowanym Ty jesteś jak zdrowie. Książka posiada wymowną dedykację: „Rodakom wiernym Polsce gdziekolwiek są”. Barbara Wachowicz obdarzona była niesamowitym wyczuleniem na piękno literatury i historii polskiej, w tym na historię dawnych ziem I i II Rzeczypospolitej  tamtejszą przyrodę, kulturę i żyjących tam ludzi, ich wybory i koleje losu. W poczuciu misji i z radością wiele razy przemierzała szlaki życiowe wybitnych Polaków urodzonych na Kresach. Spotkany w 1990 roku w Wilnie przez Barbarę Wachowicz dyrektor tamtejszej szkoły średniej im. Adama Mickiewicza, Czesław Dawidowicz, powie pisarce: „Nastała w Polsce moda na kresy. Żeby to nie była tylko moda. Żeby pamiętano, że my znikąd tu nie przyszliśmy. Tu trwamy”. Zachować historię i dziedzictwo kulturowe Kresów w narodowej pamięci - taki cel obrała sobie pisarka w początkach swojej pracy twórczej i do końca życia pozostała wierna tej idei. 

8 sierpnia 2018

"Wielcy Polacy na Kresach" śp. Barbary Wachowicz

Już niebawem ukaże się książka 
śp. Barbary Wachowicz  
pt. Wielcy Polacy na Kresach. Z Mickiewiczem nad Wilią, Niemnem i Świtezią. Ze Słowackim w Krzemieńcu. Z Orzeszkową nad Niemnem.

Jak zapowiada wydawca, będzie to bogato ilustrowane dzieło o najsłynniejszych Polakach, dla których Kresy były kolebką i „najściślejszą ojczyzną”. Pisarka prowadzi tropami Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego i Elizy Orzeszkowej do kraju ich lat dziecinnych i młodzieńczych.

12 lipca 2018

Doczekaliśmy się nowego wyboru wierszy Krystyny Krahelskiej - "dumy Polesia"!

Wybór, opracowanie, wstęp, interludia i kalendarium: Karol Samsel
Krystyna Krahelska
 Polska

Bardzo trudno powiedzieć: Polska,   żeby w słowie powiedzieć wszystko:
Barwę nieba i wody, woń lasu, wiatr i żytnie zagony na piasku,
Patos ciszy i warkot motorów, defilady i słońce na kaskach,
Całą prostą ludzką codzienność i odświętność. Dalekość i bliskość.

                                



5 lipca 2018

Wspomnienie o Barbarze Wachowicz...


W numerze lipcowo-sierpniowymListu do Pani” można przeczytać moje wspomnienie o
zmarłej 7 czerwca br. Barbarze Wachowicz − ambasadorce literatury pięknej, dziedzictwa i tradycji narodowej. Świetlanej i nie do zastąpienia postaci kultury polskiej. Prawdziwej wychowawczyni narodu. Strażniczce „narodowych pamiątek Kościoła”.



13 czerwca 2018

Moje pożegnanie Barbary Wachowicz...

Z dziećmi z Gór Świętokrzyskich – „najściślejszej Ojczyzny” Stefana Żeromskiego i Tomaszem Lato – wieloletnim dyrektorem Szkoły im. Żeromskiego, obecnie Wójtem Gminy Masłów, inicjatorem i kreatorem budowy dworu i Szklanego Domu na Żeromszczyźnie w Ciekotach – rodzinnej wsi autora „Syzyfowych prac”


W lipcowym numerze "Listu do Pani" ukaże się moje wspomnienie o zmarłej 7 czerwca bliskiej mojemu sercu Pani Basi Wachowicz... Dlatego na razie ograniczę się do zamieszczenia zdjęć, które od niej otrzymałam do zilustrowania mojego wywiadu z Pisarką pt. Zakochana w Polsce, oraz pokazujących wzruszające dedykacje napisane dla mnie... Zdjęcia wzbogacę o jej słowa pochodzące z tego wywiadu.
fot. Agnieszka Perepeczko

Barbara Wachowicz: Miałam szczęście wychować się w takim domu, gdzie płonęło ognisko pamięci i tradycji. Moi wspaniali dziadowie wprowadzali mnie i mojego starszego brata Bogdana (harcerza, który uratował mi życie, a nasz dwór ocalił przed spaleniem) w świat – gdzie ziemia wołała głosem Tych, którzy w niej spoczęli. To moi dziadowie uczyli nas, że przeszłość to jest dziś, nawet nie cokolwiek dalej jak w wierszu Cypriana Kamila Norwida. To były opowieści o moim prapradziadzie, który jedyny uratował się na podlaskich styczniowych polach, a jego czterej bracia polegli. To była pieśń „Hej strzelcy wraz, nad nami orzeł biały”. To było składanie kwiatów pod pomnikiem legendy naszych podlaskich borów – Księdza Stanisława Brzóski. W Maciejowicach przyklękaliśmy, całując proch ziemi, w którą wsiąkła krew Kościuszki. I zrozumieliśmy, że ziemię ucałować można jak dłoń człowieka, którego się kocha...


2 marca 2018

Niecierpliwie wyczekiwane przeze mnie książki

1. Wydawnictwo Bellona zapowiada kolejne dzieło Barbary Wachowicz: Sercem Polak !!!

 
Portrait by Maria Wodzińska, 1835. Wikimedia Commons

25 lutego 2018

Strofy modlitewne Beaty Obertyńskiej



BEATA OBERTYŃSKA

Grudki kadzidła (fragmenty)

[...]

II

Posyp nam serca miłością i każ ją dalej roznosić,
jak pył ów, co go pod skrzydła po to bez wiedzy pszczół kładziesz...
Zechciej nas użyć trojako, bo miód i wosk to nie dosyć.
Daj naszym pszczelim przelotom serca zapylać w Twym sadzie!

Z Twych spichrzy ludzie na przemiał
to biorą, co Ci oddają.
Skąd mają mieć - gdybyś nie dał?
Jak oddać - od Ciebie nie mając?

Nic wzwyż - po głębie astralne
w dół - do atomu osierdzia -
nie zmieści, nie ogarnie
Twojego Miłosierdzia!

Że nie wiesz, jak to dobrze mieć Ciebie w chmur atłasach 
moc Cię wielbić i kochać - dziękować Ci i przepraszać,
że się z żadną do Siebie prośbą zwrócić nie możesz
- żal mi Cię - nasz najdroższy, Najlepszy Panie Boże!

... Chcesz mieć Boga w szkle retorty? W atomie rozbitym?
Wgnieść go w cyfrę, czy w słonecznych systemów skupisko?
Ach! On zawsze w głąb się cofa przed dotykiem pychy,
w swoje Święte, niepojęte SAMOTRZECIE WSZYSTKO!

Chwała Ci, żeś potrójną Swoją Tajemnicę
- by nam prądu napięcie dusz nie poraziło -
skurczył - - zaćmił i przepuścił przez trzy opornice:
przez Wiarę - Nadzieję i Miłość!

[...]

Wszędzieś jest i we wszystkim można Cię powitać!
W gwiazdach, w pióreczku kraski, w ćmie, w połysku węgla...
I to jest cała nasza radość niespożyta,
że nas świat w Twoją wszechmoc tylko wgłębia, wgłębia...

[...]

W duszy pragnienie Boga jest tak tajemnicze,
tak bezmierne, jak oczom nocy otchłań gwieździsta
i może jak kobiecie - ten niedobity niczym -
głód macierzyństwa.

[...]

... Gdy strop zetlały jak karta się skręci -
co będzie za nim? Nic? Pustka?
Nie! Bo się nagle ockniemy objęci
ścianami Serca Jezusa!

1986



Anna Piwkowska:

[...] "Grudki kadziła", wydane pośmiertnie, wpisują się w wielką tradycję polskiej poezji religijnej. To osobiste medytacje, skierowane bezpośrednio do Boga. Tutaj pojawia się ton najbardziej konfesyjny, niemal miłosny albo wręcz miłosny, bez "niemal". "Życie bez Ciebie, Miłości wcielona,/cóż za opaczna Golgota!" - wyznaje Obertyńska wprost pod koniec życia. I w swych najlepszych lirykach religijnych staje się godną spadkobierczynią Jana Kochanowskiego, Sępa Sarzyńskiego, Daniela Naborowskiego, Franciszka Karpińskiego, Adama Mickiewicza, Zygmunta Krasińskiego, Jana Kasprowicza czy Leopolda Staffa. "Grudki kadziła" domykają drogę poetycką Obertyńskiej, czyniąc ja poetycko i filozoficznie niezwykle spójną. [...]

(Anna Piwkowska, Niepojęta kolistość bytu [w:] Beata Obertyńska, Tarta róża, wstęp i wybór Anny Piwkowskiej, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2017, s. 13)


15 lutego 2018

Malwy - ulubione kwiaty Juliusza Słowackiego


Mamo moja, kiedyś mały nasz domek - biały jak śnieg - z zielonymi okiennicami, z czerwonym dachem, obsadzimy różnobarwnymi malwami. Z tyłu będzie rosło kilka jodeł i kilka brzóz drżących... i ścieżki wysypane będą żółtym piaskiem... - i jaskółki będą nad gankiem się gnieździły - O, jakie by to szczęście było!

                                                      Juliusz Słowacki w liście do matki z Genewy

Franciszek Ksawery Lampi -

Portret Salomei Słowackiej






Juliusz Słowacki

Godzina myśli


[...] Nieraz te dzieci myślą dwoistą i duszą



Składali jedne, piękne całością obrazy.



W dnie wiosenne przy ścieżce piaskowej, na kwiatach,



Gdzie nad nimi różowe rozkwitały ślazy,





Gdzie wisznie jak dziewice w białych wiosny szatach



Między zarumienione kryły się jabłonie;



Tam wzajem na ramionach opierając skronie



Zamieniali słowami uczucia wzajemne.



Oni marzeniem księgi rozumieli ciemne





Nie rozumiejąc myślą. Z dziecinnego piasku



Na księgach Swedenburga budowali gmachy



Pełne głosów anielskich, szaleństwa i blasku,



Niebu tytanowymi grożące zamachy. [...]


ślaz — malwa. [przypis edytorski]





7 stycznia 2018

"Mały kamyczek na drodze życia potrafi zmienić jego bieg..." Wspomnienia Haliny Glińskiej, ukochanej legendarnego Tadeusza Zawadzkiego "Zośki"




O Boże, Tadeusz! Moja pierwsza wielka miłość! Nie mogłam zasnąć. Wszystko, co nas łączyło, stanęło mi przed oczami. Jaki on był przystojny, męski i powściągliwy. Nie należał do mężczyzn paplających o miłości. [...]
Młody, piękny, mężny i szlachetny. Tadeusz był młodszym bratem Hanki Zawadzkiej, mojej drużynowej. Nie potrafiłabym powiedzieć, kiedy właściwie zaczęliśmy się spotykać. [...]


("Zośka” – moja wielka miłość. Wspomnienia Hali Glińskiej spisały Dorota Majewska i Aleksandra Prykowska-Malec, MUZA, Warszawa 2017)

Piękna, krzepiąca i cenna książka! O dużym ładunku emocji. Chwała Autorkom, że spisały fascynujące wspomnienia Haliny Glińskiej - niezwykłej damy, dzielnej Polki, wielkiej patriotki. Opowiedziane przez nią historie i reminiscencje ukazują wszystkie barwy niezwykłego życia tych, którzy wierni byli Braterstwu i Służbie. Tym razem otrzymujemy niepowtarzalną okazję spojrzenia na „Druhów spod Arsenału” oczami dziewczyny jednego z nich, czyli Tadeusza Zawadzkiego „Zośki”. Panią jego serca była bowiem Halina Glińska.

Obok wielotomowego cyklu Barbary Wachowicz „Wierna Rzeka Harcerstwa” jest to kolejna potrzebna publikacja - niosąca płomień pamięci z wiarą, iż spełni nadzieję poległych, wyrażoną w wierszu ich kolegi z ławy szkolnej w Liceum im. Stefana Batorego, żołnierza plutonu „Alek”, kompanii „Rudy”, Batalionu „Zośka” - Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, który o swym pokoleniu powiedział: „Trzeba nam teraz umierać, by Polska umiała znów żyć!”. Czy potrafimy pięknie żyć w wolnej Polsce, o którą tak heroicznie walczyli? Nie sposób uciec od tego rodzaju refleksji w trakcie lektury tej publikacji.


21 grudnia 2017

Piękna kolęda z motywem wileńskim i życzenia we lwowskim bałaku

Arkadiusz Kobus

 Prowadź mnie mój aniele

1/ Prowadź mnie, mój aniele.
Przez śnieg, jak opłatek biały.
Do Wilna, jak do Betlejem.
/Do/ Katedry i Ostrej Bramy.


2/ Panna dzieciątko kołysze.
Wypełnia się Boże dzieło.
I niesie się poprzez ciszę:
"Gloria in excelsis Deo." 


Ref. Iskrzy i błyszczy zimowy błękit.
Maryja nuci: śpij mój maleńki.
Świąteczne życzenia wzlatują z dymem.
Kolędę nuci świerszcz za kominem.


3/ /Więc/ prowadź mnie /mój/ aniele.
Przez polskie drogi pokręcone
Do Wilna, jak do Betlejem.
Tam dom mój, gdzie serce moje.

Muzyka: Szymon Szewczyk 

 ************************************************

 Życzenia we lwowskim bałaku:

Dzieciątko Jezus na świjat si prztarabanił, figu-fago bez koszulij, bez pikuletów, bez ancuga, bez kanioły. Ta my wszyskie Go na chawire zapraszamy. I zihir na stole niech zawsze u Was bedą na sto cwajir a ni na hop-szturak: cwibaki, sumyr czyli chlib, bulby z miysem, bałabuchy, mliko i mijód.

A na Świży Rok dla całyj famuły abcug szwajner przyknajali i halby fajnej bandury, albo ćmagi-to jest baczeskiego, aby hamać co było i tak bandzioch pełen był na ziher. Najże nigdy Was nikt nie wykantował i daj Paniaga Boże szczęsia pełno.


Źródło: ze strony Muzeum Lwowa i Kresów




 



2 listopada 2017

Zofia Kossak o Zaduszkach

Polona.pl


Zofia Kossak

Rok polski. Obyczaj i wiara



Nazajutrz po Wszystkich Świętych świta Dzień Zaduszny. Te dwie uroczystości dopełniają się wzajemnie jak głos i echo, światło i cień, wieniec zwycięstwa i wieniec cierniowy. Kościół tryumfujący i Kościół cierpiący pochylają się nad ziemią, jeden w blasku, drugi w bólu, my zaś, Kościół walczący, my, dobijający się w trwodze własnego zbawienia, korzystamy z pomocy jednych, wspomagamy drugich. I na tym polega wielkie ludzkie misterium, ofiarowane przez ziemię w podzięce za rozpoczynające się z Adwentem Misterium Boże.

[…]

Każdej jesieni, gdy Droga Mleczna, zwana przez Słowian Drogą Dusz lub Drogą Żurawi, zbladła i zwęziła się, a gwiazdy Sita (Plejady) stanęły wysoko na niebie, na ziemiach polskich obchodzono Święto „Dziadów", określane też jako „pusty wieczór" lub „bdyn". W szczególny sposób przyrządzone potrawy składały się na ucztę, czyli „tryznę", niesioną uroczyście na żalnik. Palono ognie, kapłan-wróż, okryty białą końską skórą, wywoływał kolejno imiona i przydomki wszystkich zmarłych rodowców gromady, rzucając za każdym imieniem nieco jadła w ogień. Wierzono, że zmarli zwołani przychodzą, że posilają się, jak niegdyś. Że błogosławiona siła pokarmów, mleka, kaszy, kołaczy, mięsiwa, przenika ich mgliste członki, pozwala na tę jedną noc stać się podobnymi do żywych. Kto by się odwrócił, ujrzałby ich twarzą w twarz. Jak w tylu innych wypadkach, Kościół ochrzcił te obrzędy zamieniając noc „Dziadów", „pusty wieczór", w Dzień Zaduszny.

„Wierzycie, że zmarli żyją i potrzebują pomocy? - Zaiste, słusznie wierzycie; jeno modlitwy trzeba zmarłym, a nie jadła. Palicie ognie dla zwołania duchów? Palcie je dla wyobrażenia światłości wiekuistej, której są spragnione. Nie sądźcie, że zmarli żyją poty tylko, póki rodowcy o nich pamiętają - nieśmiertelne są dusze ludzkie; -lecz wiedzcie, że pamięć wasza przyśpiesza ich wybawienie. Nie szczędźcie pamięci zmarłym! A nie będziecie więcej lać wody, rozstawiać palcy, wołać: czur! czur! albo: a kysz! a kysz! lecz powiadać będziecie: Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie... Nie lękajcie się zmarłych i nie frasujcie się o tych, których żywot był uczciwy. - Odtąd - mówi Duch - aby (umarli) odpoczęli od prac swoich, albowiem uczynki ich za nimi idą."

Wietrzny, mroczny jest listopad. Drzewa obnażone z liści ujawniają swoje rany, przeżyte burze, załamania, klęski i cierpliwe zaleczenia. Kurczowo zgięte konary prostują się znowu ku górze, złamana gałąź tryska wiązką nowych pędów. Głęboka blizna po oderwanej przez burzę gałęzi zarasta z wolna, oblewana żywą miazgą. Piękne są drzewa w tej szczerej odsłonie. Wielu artystów malowało urok cienistych kopuł liściastych. Niewielu zdołało oddać patetyczną wymowę drzew nagich. [...]