1 października 2012

Ostatnia tajemnica rozwikłana!


Dziś króciutki post...

Jeśli chcecie poznać ostatnią prawdę Saint-Exupery'ego - to zapraszam do lektury mojego artykułu napisanego na kanwie książki opowiadającej o meandrach poszukiwania prawdy o zaginięciu autora Małego księcia w czasie drugiej wojny światowej.  Klik tutaj.

29 września 2012

Opowieść o "życiu uczuciowym i towarzyskim" Tyrmanda w Ameryce

Tyrmandów. Romans amerykański można swobodnie potraktować jako uzupełnienie Złego Tyrmanda Mariusza Urbanka, którego książka, będąca zbiorem licznych wspomnień o pisarzu, dotyczy wyłącznie polskiego okresu jego życia. Agacie Tuszyńskiej udało się skłonić do zwierzeń osobę, która najlepiej poznała Tyrmanda w czasie jego emigracyjnego pobytu na kontynencie amerykańskim.

Na niezwykłą historię piętnastoletniego związku Tyrmanda z dużo młodzą od niego i pochodzącą z żydowskiej rodziny Amerykanką składają się listy i opowieści samej ich adresatki. Pozbawiona subiektywnego komentarza narracja pozostawia czytelnikowi pole do interpretacji i pozwala wniknąć w intymny świat bohaterów. Tym razem bowiem Agata Tuszyńska, inaczej niż na przykład w poprzedniej swojej książce o Wierze Gran, postanowiła nie wtrącać się w opowieść swej bohaterki.

W 2010 roku Mary Ellen, ostatnia żona Tyrmanda, znalazła w swoim nowojorskim mieszkaniu zaginiony, jak sądziła, plik listów, pochodzących z ich początkowego okresu znajomości. Z książki nie dowiemy się jednak, od kogo wyszła inicjatywa opublikowania korespondencji: czy to Mary Ellen Tyrmand wspomniała o listach Tuszyńskiej, a ona ją namówiła do ich ujawnienia i wzbogacenia swoimi wspomnieniami, czy też sama wdowa po pisarzu zwróciła się do Tuszyńskiej i podzieliła z nią pomysłem ich upublicznienia. Mniejsza jednak o to, ważne, że dzięki publikacji możemy więcej dowiedzieć się o amerykańskim okresie życia autora Złego, który dotąd nie doczekał się pełnej biografii. Do czytelników trafiła pasjonująca książka o tematyce miłosnej, tym bardziej fascynująca, że cała historia oparta jest na faktach.


22 września 2012

W krainie czytelników i pisarzy



Autor uroczej książeczki o sztuce czytania i pisania, nieznany w Polsce szwedzki poeta, pisarz i eseista, Olof Lagercrantz, nazwał akt czytania cudem większym niż kiełkowanie ziarnka zboża znalezionego w grobowcu faraonów. Przesada? Jeśli się głęboko zastanowimy, stwierdzimy, że nie jest to wcale przejaskrawione ujęcie. Cud czytania polega na używaniu wyobraźni. Truizm ten Lagercrantz zilustrował piękną opowieścią o Bogu jako autorze (zacytowałam ją w innym poście), a także przywołaniem słów pewnego niemieckiego naukowca, który misterium czytania (tak, misterium!  - takie określenie pojawia się w książce) porównał do sceny, na której pisarz wraz z czytelnikiem wystawia widowisko wyobraźni. Autor przytacza też słowa Josepha Conrada na temat „współpracy” pisarza z czytelnikiem i czytelnika z pisarzem.  

Co za wspaniała nowina, że właśnie tobie podoba się moja książka, bo autor pisze tylko jedną połowę książki. O drugą połowę musi się zatroszczyć sam czytelnik – napisał Conrad w liście do przyjaciela.

Lagercrantz wypomina pisarzom, że zapominają o tym, iż czytelnik jest współtwórcą ich dzieła. Myślę, że dziś sam czytelnik nie pamięta o tym, że „pisze” połowę książki, a przecież, jak podkreśla Lagercrantz, będzie ona tym lepsza, im zdolniejszy się on okaże i im więcej serca włoży w lekturę.

16 września 2012

"Komu wolno sądzić ocalałych?"



Getto było centralnym zdarzeniem jej losu, sceną najważniejszą. Podstawowym punktem odniesienia. Wobec niego wszystko się działo.
Nie wiedziała wówczas, że całe jej życie określą te właśnie dni, piętnaście miesięcy spędzone za murem, kiedy miała niewiele ponad dwadzieścia lat. Co się wtedy wie, jak dorasta, czym dysponuje w walce ze światem?



Mnóstwo sensownych i potrzebnych pytań, a niewiele odpowiedzi. Książka Agaty Tuszyńskiej to prawdziwie świdrująca lektura. Poruszające studium piekła, jakie po wojnie stworzyli sobie nawzajem Żydzi, którzy ocaleli z Holokaustu. Opowieść o samotności i cierpieniu żydowskiej pieśniarki, zaszczutej być może niesłusznie przez rodaków, którzy uparcie głosili plotki o jej współpracy z gestapowcami, ale nigdy nie mogli jej tego udowodnić, wzbudza niezwykle mocne uczucia. W tej sieci wzajemnych oskarżeń próbowała się poruszać Tuszyńska. Uparcie i odważnie drążyła i szukała prawdy. Nie udało się. Po ponad pół wieku od wojny zacierają się ślady, świadkowie albo już nie żyją, albo milczeli (na przykład Władysław Szpilman nigdy publicznie nie wypowiedział i nie napisał ani jednego zdania o Wierze Gran, z którą w getcie codziennie pracował w kawiarni „Sztuka” przez kilkanaście miesięcy i dla której specjalnie pisał piosenki), a słowa o pieśniarce tych osób, z którymi rozmawiała autorka, trudno jej było potwierdzić. Jedni jej bronili i zapewniali o jej niewinności, a drudzy oskarżali. Dokumenty jakieś podobno istniały, a te nielicznie zachowane wzbudzają wątpliwości, ponieważ to, czy są one wiarygodne, czy zapisane w nich fakty odpowiadają prawdzie – niełatwo ustalić nawet najlepszym historykom. 

10 września 2012

Niezwykła książka historyczna!

W wywiadzie udzielonym dziennikarzowi „Uważam Rze Historia” (2012, nr 5), Piotrowi Zychowiczowi, Anna Reid powiedziała:

[…] Dla rosyjskich tłumaczy, którzy ze mną współpracowali, wszystko to było szokiem. Mówiono im bowiem coś zupełnie innego. Problem ten nie dotyczy jednak tylko Rosjan. Wszystkie narody Europy hołdują rozmaitym wojennym mitom.

We wstępie do swojej monumentalnej książki brytyjska historyk podkreśla, że opowieść o oblężeniu Leningradu jest nie tylko próbą rozprawienia się z pewnymi radzieckimi mitami, związanymi z tym wciąż traumatycznym dla Rosjan okresem ich historii (komunistyczna propaganda ukazywała bowiem nieprawdziwy obraz wydarzeń), lecz przede wszystkim zrozumienia, co tak naprawdę oznacza być człowiekiem oraz jakiego dna i jakich wyżyn może sięgnąć ludzkie zachowanie. Położenie przez Reid akcentu na taki wymiar przedstawionych wydarzeń pozwala odkryć ponadczasowe prawdy: o cierpieniu, heroizmie i mrocznych zakamarkach ludzkiej duszy.

Anna Reid, wykorzystując wspomnienia autentycznych postaci – ofiar oblężenia – prowadzi narrację fabularną, zawsze jednak opartą na faktach. Skupia się na jednostkowych losach, dzięki czemu tę historyczną książkę czyta się jak najlepszą powieść literatury rosyjskiej. Autorka pozwala także zajrzeć za kulisy gabinetów, w których zapadały decyzje wojskowe dowódców wrogich armii, a także umożliwia prześledzenie ich przemieszczania się. Czyni to równie zajmująco, jak przy opisie codziennej walki o przetrwanie skazanych na głód mieszkańców oblężonego miasta. Książka jest studium z pogranicza socjologii i historii, a także, jak śmiem sądzić, psychologii. Reid bowiem opisuje również na podstawie zachowanych pamiętników życie wewnętrzne i procesy zachodzące w ludziach doświadczających straszliwego głodu, a także represji ze strony sowieckiej policji politycznej, która w czasie trwającego dziewięćset dni oblężenia przez wrogą armię dokonywała egzekucji na swoich rodakach. Jak powiedział jeden z ocalałych, Dmitrij Lichaczow, który w chwili napaści Niemiec na Związek Radziecki był trzydziestopięcioletnim pracownikiem naukowym: Byliśmy w podwójnym oblężeniu. Od środka i od wewnątrz.