24 maja 2015

Zmarł Krzysztof Kąkolewski


Ze smutkiem przyjęłam wiadomość o śmierci wybitnego reportażysty, pisarza i dokumentalisty, Krzysztofa Kąkolewskiego... Mam w domu tylko dwie książki spośród jego dużego dorobku: Jak umierają nieśmiertelni (o morderstwie żony Romana Polańskiego i jego przyjaciela Wojciecha Frykowskiego) oraz Umarły cmentarz, ale czytałam więcej. Nigdy nie zapomnę lektury Co u Pana słychać? - zbioru wywiadów ze zbrodniarzami hitlerowskimi, oraz demaskatorskiego Umarłego cmentarza - o pogromie kieleckim i komunistycznych matactwach wokół tej sprawy. Napisał też wywiad-rzekę Wańkowicz krzepi i wiele innych wartościowych książek... W 2004 r. został uhonorowany medalem pamięci ks. Jerzego Popiełuszki.


19 maja 2015

Higuchi Ichiyō - "pisarka ludzkich serc"

Przedstawiam pełne czaru, elegancji i głębi opowiadania! 

Ze wstępu tłumaczki zbioru, Katarzyny Sonnenberg, dowiedziałam się, że Higuchi Ichiyō (1872–1896)  jest ponoć słynną pisarką epoki Meiji (1868–1912). Jej sława (która w końcu dotarła do mnie, z czego bardzo się cieszę) w Japonii sięga 1896 roku, kiedy to Mori Ōgai na łamach pisma krytycznoliterackiego „Mezamashigusa” (Budzik Literacki) określił ją mianem „prawdziwej poetki” (makoto no shijin). Ichiyō to pseudonim, który oznacza "Samotny Liść".

 Na podstawie lektury wstępu tłumaczki śmiem twierdzić, że utwory tej pisarki są dla Japończyków tym, czym dla nas twórczość Konopnickiej czy Orzeszkowej (nie porównuję tych pisarek ze względu na poziom i charakter twórczości, ale z uwagi na stosunek narodu do kanonu). Są bowiem przerabiane na zajęciach w trakcie studiów, a wizerunek "Samotnego Liścia" widnieje na jednym z banknotów w Kraju Kwitnącej Wiśni. Ponadto są często zamieszczane w podręcznikach i antologiach oraz przekładane na języki obce. Wśród nich znajduje się Takekurabe, czyli Zabawa w dorosłych – opowiadanie najbardziej znane, tłumaczone na wiele języków i zekranizowane dwukrotnie (w 1924 i 1955 roku).

17 maja 2015

"Postąpiłbym tak samo". Wspomnienia "Zośkowca"

Dwudziestowieczna historia Polski obfituje w mnóstwo dramatycznych momentów, w których naród wykazał się heroizmem (tylko pojedyncze jednostki lub grupy się zhańbiły). Często zapominamy, że odnieśliśmy również wiele zwycięstw, np. pokonaliśmy bolszewię.

Dziś jakieś paskudne epizody dokonane przez motłoch próbuje się przypisywać całemu narodowi. Prawda jest taka, że największym motłochem w ostatnim wieku były motłoch niemiecki i rosyjski. One miały rangę oraz kaliber państwowych armii, to byli bandyci ubrani w mundury pod dowództwem paranoidalnych wodzów, ludobójców, i dokonywali straszliwych rzeczy, gorszych niż niejeden przestępca nazywany zwyrodnialcem (Jan Pietrzak, "W Sieci" 2015, nr 19).

Jestem pasjonatką polskiej historii, która jest niewyczerpanym zasobem dumy i piękna. Dlatego lubię czytać książki opowiadające o tej tematyce, szczególnie wspomnieniowe, w których głos oddaje się świadkom dwudziestowiecznej historii. Do takich publikacji należy świetnie edytorsko przygotowane opracowanie Jarosława Wróblewskiego. Zacytowane wyżej słowa Jana Pietrzaka, który promuje ideę wybudowania Łuku Triumfalnego Bitwy Warszawskiej, dobrze oddają istotę tego, z czym przyszło zmierzyć się w czasie drugiej wojny światowej Henrykowi Kończykowskiemu ps. "Halicz" oraz całemu jego pokoleniu. On jest symbolem swojej generacji i jednym z ostatnich CZTERDZIESTU CZTERECH. Bo tylu jeszcze żyje żołnierzy elitarnego Harcerskiego Batalionu AK „Zośka”. 

Henryk Kończykowski, ps. „Halicz”,członek plutonu „Felek”, wraca wspomnieniami do okresu szczęśliwego dzieciństwa i młodości, spędzonego w przedwojennej Warszawie, przerwanego wkroczeniem do Polski Niemiec i Rosjan we wrześniu 1939 roku. Książka przybliża pełną poświęcenia walkę, odwagę i niezwykle trudne doświadczenia głównego bohatera - "Halicz" opowiedział autorowi o swoich działaniach w Małym Sabotażu oraz walce w okrytej chwałą żołnierską batalionie "Zośka". Następnie poznajemy jego powstańczy szlak, który przemierzył w trakcie sierpniowego zrywu. Tracił wówczas kolejnych przyjaciół, został ranny i przeżywał klaustrofobiczne piekło kanałów ("Halicz" walczył na Woli, Starym Mieście i na Czerniakowie). Po wojnie był represjonowany przez komunistów. Spędził kilka lat w więzieniu (w celi siedział z Niemcami!). Udało mu się uniknąć kary śmierci dzięki ojcu, który sprzedał działkę i zapłacił adwokatowi ogromną sumę, około 100 tysięcy złotych. Dowiadujemy się więc, jak PRL wykańczał w więzieniach bohaterów (wylewanie pełnego kibla i zmuszanie rękami do sprzątania to tylko jedna z licznie stosowanych przez  strażników metod zeszmacenia człowieka). Przedstawione przez Henryka Kończykowskiego sposoby upodlenia  mogą wstrząsnąć mocno, nawet gdy temat okresu stalinowskiego zna się już z wielu innych książek czy, mniej licznych, sztuk teatralnych i filmów.

Wspomnienia wojenne  i z pobytu w  stalinowskich więzieniach, którymi 'Halicz" z nikim innym wcześniej się nie dzielił, nawet z żoną i dziećmi, dalekie są od kreowania siebie na bohatera czy męczennika, wręcz przeciwnie. Można odnieść wrażenie, że Henryk Kończykowski umniejsza wymiar swojej pełnej heroizmu postawy. Gdy opowiada o tych fragmentach swojego życiorysu, próbuje przekazać, że robił to, co powinno być obowiązkiem każdego Polaka.

10 maja 2015

Opowieść o losach rodziny Moszyńskich zaplecionych z historią porozbiorowej Polski

Bohaterami Listów z Kresów... z Historią w tle są: niezwykła dama o "twarzy irlandzkiej i duszy ognistej" (jak ją opisała księżna Klementyna z Czartoryskich) oraz trzej najbliżsi jej sercu mężczyźni. Największą miłością Józefy byli: jej ojciec, Piotr Moszyński - szlachetny człowiek, odważny działacz konspiracyjnego Towarzystwa Patriotycznego, za co został zesłany na dwanaście lat na Syberię; następnie zaprzyjaźniony z ojcem "książę niezłomny" Roman Sanguszko (także zesłaniec i wielki patriota), w którym panna Józefa ponoć się zakochała z wzajemnością, choć dzieliła ich duża różnica wieku; oraz Józef Szembek, którego ostatecznie poślubiła i przy którego boku lojalnie stała nawet wtedy, gdy docierały do niej pogłoski o lekkomyślnym postępowaniu małżonka i jego złym gospodarowaniu rodowym majątkiem. W książce przewijają się powstańcy styczniowi, zesłańcy syberyjscy, działacze niepodległościowi, pozytywiści i romantyczni szaleńcy, skandaliści i utracjusze, a u ich boku rozważne i romantyczne kobiety. Jest to także opowieść o życiu, które dramatycznie układa i splata ludzkie losy.